Ks. Witold Józef Kowalów, Ks. Michał Stanisław Głowacki Świętopełek 1804 - 1846 . Folklorysta i współorganizator powstania , Biały Dunajec - Ostróg 1999. 260s., 19 il. 21 cm. Seria Biblioteka Wołanie z Wołynia t. 9 Biblioteka Podtatrzańska t. 1. ISBN 83-907955-5-6 cena 17 PLN + porto. Biografia jednego z kapłanów, który w latach trzydziestych i czterdziestych XIX wieku na terenie ówczesnej diecezji tarnowskiej podjął pracę nad odrodzeniem religijno - narodowym. Ks. Michał Głowacki przeszedł do historii jako autor pierwszego zapisu i interpretacji legendy o śpiących rycerzach. W wyniku klęski powstania chochołowskiego zmarł tragicznie w nowosądeckim więzieniu.
ЛОТ "Пошук" uahistory Vesna
RSS
sobota, 25 lutego 2006
Recenzja monografii nt. ks. Michała Głowackiego

Recenzja monografii

nt. ks. Michała

Głowackiego

Literatura Ludowa   Dwumiesięcznik naukowo-literacki

   Numer: 1/2001
  Data wydania: 15 lutego 2001

 

Magdalena Jonca, Świętopełk spod Karpat
Ks. Witold Józef Kowalów, Ks. Michał S. Głowacki
„Świętopełk” (1804-1846). Folklorysta i współorganizator powstania,

Biały Dunajec-Ostróg 1999, s. 257.


20:38, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Uroczustości ku czci ks. Michała Głowackiego

UROCZYSTOŚCI KU CZCI

KS. MICHAŁA GŁOWACKIEGO

W 160. rocznicę Powstania Chochołowskiego

W dniach 18-19 lutego 2006 roku pod honorowym patronatem Jego Ekscelencji Ks. Arcybiskupa Stanisława Dziwisza Metropolity Krakowskiego oraz Jego Ekscelencji Ks. Biskupa Wiktora Skworca Ordynariusza Diecezji Tarnowskiej, odbyły się w Starym Sączu, Nowym Sączu i Poroninie dwudniowe uroczystości ku czci ks. Michała Głowackiego.

Ks. Michał Stanisław Głowacki “Swietopełk” (1804-1846) ukończył gimnazjum w Nowym Sączu i teologię we Lwowie. Wakacje spędzał na pieszych wędrówkach po Podolu i Podkarpaciu, podczas których zbierał pieśni podania ludowe. Prace swojej podpisywał pseudonimem “Świętopełk”. Był panslawistą – znał języki słowiańskie. Po otrzymaniu święceń kapłańskich w 1831 roku był wikariuszem i katechetą kolejno w: Nowym Sączu (1831-1833), Żabnie i Odporyszowie (1833-1837), w Żywcu (1837-1842) i Poroninie (1842-1846). Jest jednym z kapłanów, który w latach 30. i 40. XIX wieku na terenie ówczesnej diecezji tarnowskiej podjął pracę nad odrodzeniem religijno-narodowym. To właśnie on jako pierwszy zapisał podanie o śpiących rycerzach w Tatrach. Zyskał sympatię i uznanie górali, zwłaszcza kazaniami, wygłaszanych “po ludowemu”. Zorganizował siatkę konspiracyjną na Podhalu i był współorganizatorem Powstania Chochołowskiego. Po nieudanym powstaniu został aresztowany. Zmarł 24 maja 1846 roku w Nowym Sączu w szpitalu więziennym na wodną puchliną.

Wymienione uroczystości – zorganizowane przez oddziały Polskiego Towarzystwa Historycznego w Nowym Sączu i Nowym Targu, samorządy Nowego Sącza, Nowego Targu i Poronina, parafię rzymskokatolicką pw. św. Marii Magdaleny w Poroninie, Związek Podhalan Oddział w Poroninie i Towarzystwo Miłośników Starego Sącza – były jednym z punktów obchodów 160. rocznicy Powstania Chochołowskiego.

W sobotę, 18 lutego 2006 roku, delegacja górali z Poronina udała się do Starego i Nowego Sącza. Była to swego rodzaju pielgrzymka do rodzinnych stron i miejsca śmierci ks. Michała Głowackiego. Pierwszym punktem była modlitwa na grobie ks. Józefa Leopolda Kmietowicza. Przy asyście kapeli góralskiej z Poronina na jego grobie zostały złożone wiązanki kwiatów. Następnie w Muzeum Regionalnym w “Domu na Dołach” została oglądnięta okolicznościowa wystawa poświęcona ks. Michałowi Głowackiemu i ks. Józefowi Leopoldowi Kmietowiczowi. Później oglądano domy rodzinne obu bohaterskich kapłanów.

Po wyczerpaniu się programu starosądeckiego goście przejechali w okolice zamku w Nowym Sączu. Oprowadzani przez Stanisława Korusiewicza zebrani mogli zapoznać się z miejscami uwięzienia powstańców (zamek, fundamenty starego ratusza, domy w których mieściły się więzienia).

O godz. 14.30 w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Starym Cmentarzu została odprawiona uroczysta Msza św. w intencji ks. Michała Głowackiego i bohaterów konspiracji niepodległościowej w Małopolsce w latach 1845-1846. Mszy św. przewodniczył ks. dr Jan Siedlarz, proboszcz parafii pw. św. Kazimierza w Nowym Sączu na terenie której znajduje się kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Koncelebrowali księża: ks. Franciszek Juchas z Poronina i ks. Witold Józef Kowalów z Ostroga na Wołyniu, który wygłosił okolicznościowe kazanie. W modlitwie wzięła udział kapela góralskiej z Poronina.

Po Mszy św. została odsłonięta tablica pamiątkowa upamiętniającej ks. Michała Głowackiego na murze kościoła na Starym Cmentarzu. Dopiero tym sposobem została upamiętniona w tym miejscu postać ks. Michała Głowackiego.

Drugiego dnia, w niedzielę – 19 lutego 2006 roku – o godz. 12.00 w kościele pw. św. Marii Magdaleny w Poroninie została odprawiona uroczysta Msza Święta w intencji ks. Michała Głowackiego oraz Powstańców Chochołowskich. Mszy św. przewodniczył ks. Witold Józef Kowalów, a kazanie wygłosił miejscowy proboszcz, ks. Franciszek Juchas.

Po uroczystej modlitwie w poronińskiej farze w Gminnym Ośrodku Kultury w Poroninie miała miejsce konferencja popularnonaukowa: “Ks. Michał Głowacki a Powstanie Chochołowskie. W 160. rocznicę wydarzeń”.

Moderatorem pierwszego bloku tematycznego – “Ks. Michał Głowacki – narodziny patriotyzmu” – był mgr inż. Leszek Zakrzewski. Pierwszy referat – “Poronin w czasach ks. Michała Głowackiego” – wygłosił proboszcz parafii poronińskiej ks. Franciszek Juchas. Następnie dr Mieczysław Rokosz z Towarzystwa Muzeum Tatrzańskiego mówił nt. “Legendy o śpiących rycerzach”. Kolejny referent ks. mgr Witold Józef Kowalów (Ostróg, Ukraina) mówił nt. “Ks. Michał Głowacki jako ksiądz, bibliofil, słowianofil i ludoznawca”. Temat “Rola i znaczenie działalności ks. Głowackiego” przedstawił mgr Bronisław Chowaniec-Lejczyk (PTH O/Nowy Targ). Następnie mgr Aniela Bafia (Związek Podhalan Oddział w Poroninie) ukazała piękną kartę regionalnej historii, mówiąc nt. “Parafianie poronińscy w walkach o niepodległość”.

Moderatorem drugiego bloku tematycznego – “Powstanie Chochołowskie – losy uczestników i ich rodzin” – był dr Mieczysław Rokosz. Mgr Witt Kmietowicz (Towarzystwo Miłośników Ziemi Muszyńskiej) przedstawił temat “Ks. Józef Leopold Kmietowicz i dzieje jego rodu”. Ks. mgr Witold Józef Kowalów w swoim drugim wystąpieniu mówił nt. “Ks. Michał Głowacki jako patriota i współorganizator Powstania Chochołowskiego”. Mgr inż. Leszek Zakrzewski (PTH O/Nowy Sącz) w barwny sposób ukazał “Nowosądecki etap losów powstańców chochołowskich”. Jako ostatni wystąpił mgr Szczepan Świątek (Archiwum Państwowe w Krakowie), mówiąc nt. “Powstanie chochołowskie w propagandzie PRL-u”.

W podsumowaniu poronińskiej konferencji dr Mieczysław Rokosz zauważył, że została ukazała piękna karta historii regionalnej, ale istotnie wpisanej w dzieje Polski. Została przypomniana postać ks. Michała S. Głowackiego i dwóch animatorów Powstania Chochołowskiego – ks. Józefa Leopolda Kmietowicza i organisty Jana Kantego Andrusikiewicza. Zauważono też odwrotność wydarzeń 1846 roku na Podtatrzu z wydarzeniami rabacji na nizinach. Ukazano tragizm i siłę moralna wystąpienia niepodległościowego. Przypomniana został stara tatrzańska legenda o śpiących rycerzach w Tatrach. Referenci podkreślali też, że I połowa XIX wieku w Galicji była ciężkim okresem w historii ziem polskich pod zaborami, o czym powszechnie się zapomina pod wpływem mitu o następnej epoce, jaką był czas autonomii galicyjskiej. Sesja popularnonaukowa w Poroninie była przejawem miłości Ojczyzny. Podhale pamięta.

Na sądeckie i poronińskie dwudniowe uroczystości długo czekałem. Jako licealista i seminarzysta, gdy zbierałem materiały do monografii o ks. Michale Głowackim (“Ks. Michał S. Głowacki “Świętopełk” (1804-1846). Folklorysta i współorganizator powstania”, Biały Dunajec – Ostróg 1999), marzyłem by ta przeciekawa postać została wydobyta z zapomnienia i bardziej upamiętniona. Dopiero teraz marzenia te ziściły się.

ks. Witold Józef Kowalów

Biały Dunajec, 23 lutego 2006 roku

20:24, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Kazanie w Nowym Sączu

Ks. Witold Józef Kowalów

Nowy Sącz, 18 lutego 2006 roku

Kazanie wygłoszone w czasie Mszy św. w intencji ks. Michała Głowackiego i bohaterów konspiracji niepodległościowej w Małopolsce w latach 1845-1846, w kościele p.w. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Starym Cmentarzu w Nowym Sączu

ROZUMEM SERCA

I APOSTOLSTWEM PRACOWAĆ

1. Władysław Orkan w dniu 13 sierpnia 1922 roku, na Zjeździe Podhalan w Czarnym Dunajcu, wypowiedział słynne wskazania dla synów Podhala. Jedno z nich brzmiało tak: “Jeśli będziesz księdzem, to bierz wzór z księdza Kmietowicza, Głowackiego i tych, którzy dla rostu dusz tej ziemi rozumem serca i apostolstwem pracowali” (Władysław Orkan, “Wskazania dla synów Podhala”, w: Tegoż, “Listy ze wsi”, Warszawa 1949, s. 206-209, cyt. s. 208.).

Ciekawa rzecz, Władysław Orkan – syn Ziemi Gorczańskiej – księżom Podhalanom daje za przykład dwóch Lachów Sądeckich. Mówi to dobitnie o jedności tych ziem. Jedności, której może nieraz brakuje, zwłaszcza w okresach pokoju.

Na dzisiejszą i jutrzejszą uroczystości, te dwudniowe obchody okolicznościowe, długo czekałem. Jako licealista i seminarzysta, gdy zbierałem materiały do monografii o ks. Michale Głowackim, marzyłem by ta przeciekawa postać została wydobyta z zapomnienia i bardziej upamiętniona. Dopiero teraz marzenia te ziściły się.

Obaj kapłani – ks. Józef Leopold Kmietowicz i ks. Michał Stanisław Głowacki – żyli i pracowali dla narodu, z którego wyszli. Przyszło im wiele wycierpieć. Ich los, wydarzenia które zapoczątkowali i brali w nich udział, to maleńka, ale piękna karta z historii naszego kraju.

Jaki byłby los ks. Michała Głowackiego, gdyby przeżył więzienie nowosądeckie? Czy podzieliłby los swego kolegi ks. Leopolda Kmietowicza, który został skazany na śmierć?! Wyrok sądowy na chochołowskim wikarym nie został na szczęście wykonany. Biskup tarnowski, ks. Józef Grzegorz Wojtarowicz, nie zgodził się na pozbawienie ks. Kmietowicza godności kapłańskiej, bez czego wyrok nie mógł być wykonany. Zamiast tego zamieniono karę śmierci na 20 lat więzienia. Następne kilkanaście miesięcy spędził ks. Kmietowicz najpierw w niesławnym Kufsteinie w Tyrolu, a później w Spielbergu na Morawach.

Zbawienie przyszło przez krzyż. Ogromna to tajemnica. Każde cierpienie ma sens. Prowadzi do pełni życia – śpiewamy w jednej z nowych pieśni. “W krzyżu zwycięstwo to jedyny ocalały napis z dawnej dekoracji zniszczonego kościoła parafialnego w Klewaniu na Wołyniu (gdzie pracowałem w latach 1992-1995). Ów napis trwał pośród wielu innych napisów zrobionych przez wandali. Trwał by doczekać się dzisiejszych czasów. Krzyż na dzwonnicy klewańskiego kościoła nieznana ręka pogięła – chciała go usunąć, ale nie potrafiła. Ktoś strzelał doń. Kula przeszła bokiem zostawiając swój ślad.

Ofiara Księży Głowackiego, Kmietowicza – sprzed 160 laty – ale i ks. Popełuszki – sprzed przeszło 20 lat – pokazują, że miłość do ojczyzny kosztuje. Kosztuje życie.

2. Wspominamy ofiarę kapłańskiego życia Księży Głowackiego i Kmietowicza. Wiemy, że ich ofiara miała sens. Gdyby tak nie było, to nas by dzisiaj tutaj nie było. Ich ofiarę łączymy z Męką Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wiara to nieustanna odwaga służby Bogu i ludziom – ludziom, a więc Ojczyźnie. Taką odwagą wykazali się ks. Głowacki i ks. Kmietowicz... Pracowali “rozumem serca i apostolstwem”!

3. “Byłem w wiezieniu, a odwiedziliście mnie...”. Konającego w nowosądeckim szpitalu więziennym ks. Michała Głowackiego odwiedziła jego rodzona siostra – Aniela Hiacynta – która w ich rodzinnym miasteczku, Starym Sączu, była zakonnicą w klasztorze klarysek. Ks. Michał Głowacki w wyniku okrutnego potraktowania w więzieniu zmarł w szpitalu wojskowym w dniu 24 maja 1846 roku. Jan Kanty Andrusikiewicz w liście do swego brata Wojciecha napisał, że ks. Głowacki “zmarł wskutek ohydnego obejścia się z nami” w więzieniu. Inny nowosądecki więzień, naczelnik spisku w Sądeckim, Antoni Skąpski wspomina, że ks. Głowacki zmarł na wskutek wilgoci w trakcie kilkutygodniowego pobytu w piwnicach zamkowych. W piwnicy ks. Głowacki przebywał przez siedem tygodni i tam nabawił się puchliny wodnej. Gdy został umieszczony w szpitalu wojskowym “choć zdrowszy, niż w piwnicy – i nikt z jego postawy nie byłby wyczytał słabości, przed miesiącem przeczuwał, że umrze; – wspominał J.K. Andrusikiewicz – a gdy mu jego przyjaciel naganiał bezzasadne obawianie się: – ‘Ja się śmierci nie boję’ – odpowiedział, – ‘ale wkrótce umrę, i to... w Sączu’. – Ostatnie słowa dobitnie wyrzekł; jakoż w trzecim dziesiątku miesiąca maja 1846 zakończył w szpitalu nowosądeckim (w koszarach). Godzien lepszego losu. Cześć jego popiołom! (N.B. Umarł w kajdanach)” – kończy swe wspomnienia Jan Kanty Andrusikiewicz (Zapiska o śmierci w kajdanach zapewne pochodzi od Zygmunta Kaczkowskiego ewentualnie od wydawcy, Stanisława Eljasza Radzikowskiego).

UMIERAŁ Chrystus w sposób okrutny wśród prześladowań, gwałtów i przemocy. Umierał w 1846 roku w czasie powstania narodowego i w czasie bratobójczej rabacji galicyjskiej. Umierał wiele razy na przestrzeni 20 wieków, gdy mordowano ludzi. Umierał w tylu różnych więzieniach.

Dramat konania Chrystusa – powtarza się w ciągu wieków historii. Po 1846 roku w dziejach Polski był jeszcze 1863 rok, były zsyłki na Syberię, był czyn legionowy, był rok 1918 i następne, był rok 1939, był rok 1940 – znów zsyłki na Syberię i do Kazachstanu. Dramat konania Chrystusa powtarza się także dzisiaj, tylko w zmienionej scenerii. Powtarza się na Wołyniu, na Ukrainie, gdzie odprawiam pogrzeby ‘ostatnich Mohikanów’. Powtarza się także i w naszych czasach.

4. Błażej Pascal powiedział: “Jezus będzie konał aż do skończenia świata, ale nam nie wolno spać przez ten czas”. Choroba, śmierć, tragedia są udziałem każdego z nas. Człowiek, który chce sam zgłębić tę tajemnicę, którą krzyż wyraża – staje bezradny. Chrystus jest JEDYNYM KLUCZEM do zrozumienia ludzkiego cierpienia, naszego cierpienia, czy też ludzkiej śmierci, naszej śmierci.

5. Krzyż jest znakiem naszego zwycięstwa. Krzyż oznacza ZWYCIĘSTWO. Krzyż oznacza ZMARTWYCHWSTANIE.

Patrząc na krzyż nie szukajmy w nim powodu do rozpaczy, ale zauważmy w nim jedyną nadzieję, że Bóg przez ten znak ZWYCIĘŻYŁ ŚMIERĆ i w tym zwycięstwie daje nam udział.

Krzyż codziennych zmagań o chleb powszedni, krzyż naszych ułomności, krzyż naszego cierpienia musi być zakotwiczony w krzyżu Chrystusa. Krzyż jest PRAWDĄ naszego życia. Nie bójmy się dawać świadectwa prawdzie. PRZEZ KRZYŻ CHRYSTUSA JESTEŚMY ZBAWIENI I WYZWOLENI.

Amen.

20:17, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Pamięci "Świętopełka"

http://www.nowysacz.pl/index.php?p=3&p2=47&p3=56&main=reader&nid=772&dz=1

Pamięci

"Świętopełka"

  
Odsłonięcie tablicy ks. Michała Głowackiego w Nowym Sączu wpisało się w dwudniowe obchody 160. rocznicy powstania chochołowskiego, zainicjowane przez nowotarski Oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego.
- Spełniła się wola Komitetu Rady Narodowej w Nowym Sączu, z okresu Wiosny Ludów, który postanowił 12 sierpnia 1848 r. część funduszu pochodzącego ze składek na pomnik Wiśniewskiego i Kapuścińskiego (straconych przez Austriaków za działania konspiracyjne w 1846 r.), przeznaczyć na skromny pomnik dla ks. Michała Głowackiego - mówi Leszek Zakrzewski, prezes PTH w Nowym Sączu.
Odsłonięcie tablicy poprzedziła msza św. w kaplicy Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny na Starym Cmentarzu, odprawiona w intencji ks. Głowackiego i wszystkich uczestników niepodległościowej konspiracji oraz powstania chochołowskiego. Odprawili ją ks. prałat Jan Siedlarz, proboszcz parafii p.w. św. Kazimierza w Nowym Sączu, ks. Franciszek Juchas z Poronina i ks. Witold Kowalów z Ostroga na Ukrainie - autor biografii ks. Michała Głowackiego. To właśnie on wygłosił okolicznościowe kazanie. Po mszy na południowej ścianie kościółka odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą ks. Michałowi Stanisławowi Głowackiemu "Świętopełkowi" (1804-1846).





- Tablica ta stanowi epitafium kapłana, który jako jeden z czołowych inspiratorów, uwięziony po upadku powstania chochołowskiego, zmarł wskutek okrutnego traktowania w wojskowym więziennym szpitalu w Nowym Sączu i został pochowany na jedynym wtedy funkcjonującym cmentarzu miejskim, właśnie Starym Cmentarzu - mówi Leszek Zakrzewski.
W uroczystości uczestniczyli członkowie PTH z Podhala i Nowego Sącza oraz Bronisław Stoch - wójt Poronina, Franciszek Łojas-Kośla - poeta góralski, Robert Kowalski - prezes Oddziału PTH w Nowym Targu, Bronisław Chowaniec-Lejczyk - organizator obchodów z ramienia Oddziału PTH w Nowym Targu, dziecięca kapela góralska z Poronina oraz muszyński historyk - Wit Kmietowicz, wywodzący się z rodziny, z której pochodził ks. Leopold - jeden z przywódców powstania chochołowskiego. Goście z Podhala w odwiedzili Stary Sącz złożyli wiązanki na grobie ks. Leopolda Kmietowicza na starosądeckim cmentarzu. Obejrzeli dom rodzinny ks. Kmietowicza, z potem zwiedzili Muzeum Regionalne i pojechali do Nowego Sącza. Tam obejrzeli miejsca związane z pobytem chochołowian po upadku powstania, w tym również miejsc związanych z ks. Głowackim.
Pomysł uczczenia księdza Głowackiego tablicą pamiątkową wysunął Stanisław Korusiewicz - historyk i regionalista, członek PTH, podczas kwesty prowadzonej tradycyjnie w dniu 1 listopada na Cmentarzu Komunalnym, wspólnie z Leszkiem Zakrzewskim prezesem sądeckiego oddziału PTH.






- Miejsce do umieszczenia tablicy, nasuwało się jedno: mury kościółka na Starym Cmentarzu, ponieważ tam - według księgi zmarłych parafii św. Małgorzaty - został on pochowany. Propozycja spotkała się z bardzo życzliwym przyjęciem ze strony ks. prałata Jana Siedlarza, który w krótkim terminie wystarał się o odpowiednią aprobatę z Kurii Diecezjalnej w Tarnowie - mówi Leszek Zakrzewski.
W niedzielę w Gminnym Ośrodku Kultury w Poroninie odbyła się konferencja popularnonaukowa poświęcona osobie ks. Głowackiego i powstaniu chochołowskiemu.

(MONK)






Źródło: Dziennik Polski
19:58, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 lutego 2006
5.2. Organizator powstania narodowego w 1846 roku

5. 2. ORGANIZATOR

POWSTANIA NARODOWEGO

W 1846 ROKU

 

5. 2. 1. AGITATOR W SUTANNIE

Ks. Michał Głowacki znany był ze swych kazań i poważania wśród ludu. Zyskał sobie także wcześniej popularność w kołach literackich i bibliofilskich. Czynniki konspiracyjne zauważyły to i umiały wykorzystać. Ks. Głowacki został przez kierownictwo spisku w Galicji Zachodniej wciągnięty do organizowania narodowego powstania w 1846 roku, które

Nasilenie działalności patriotycznej ks. Głowackiego przypada nie na rok 1845, jak wielu pisze, ale już 1843. W tym to roku ks. Głowacki spisał podanie górala Makucha o śpiących rycerzach w Tatrach, które do dziś funkcjonuje jako legenda. Już wtedy używa jej na ambonie jako środka uświadamiania Podhalan i tłumaczy im, że to oni są tym śpiącym wojskiem. które ma bronić, a nawet wyzwalać Polskę. Zagadnienie to omówiliśmy w jednym z punktów trzeciego rozdziału (3.8.)

O ile w zasadzie żadne z polskich powstań, z wyjątkiem konfederacji barskiej, nie miało charakteru religijnego, a narodowo-wyzwoleńczy z mocniejszymi lub słabszymi akcentami społecznymi i religijnymi - o tyle udział w nich kleru katolickiego był znaczący. Myśl angażowania duchowieństwa w celu zjednania chłopów przewijała się przez wszystkie galicyjskie związki tajne, nawet te o obliczu bardziej radykalnym. Taktyka posługiwania się klerem dla osiągnięcia celów przygotowania i wywołania powstania jest charakterystyczna dla emisariuszy lat czterdziestych XIX wieku.miało objąć wszystkie trzy zabory. Według Mariana Tyrowicza stało się to około 1844 roku..

8 maja 1843 roku biskup tarnowski Józef Grzegorz Wojtarowicz polecił by od XII do XIV niedzieli po Zesłaniu Ducha Świętego, tj. w okresie od 27 sierpnia do 10 września, odprawiono w diecezji modły (jubileusz) w intencji prześladowanego Kościoła w Hiszpanii. Ks. Głowacki będąc wówczas administratorem parafii w Poroninie, poszerzył zakres tych modłów i “odprawiono Jubileusz na rzecz uciemięrzonego [sic!] Kościoła Katoli[ckiego] w Hiszpanii (i w Polszcze)”, co zaznaczył w nawiasie w kronice parafialnej. A więc już w 1843 roku w parafii poronińskiej obejmującej połowę Podtatrza miała miejsce rozwinięta praca nad rozwojem świadomości narodowej Podhalan.

Ks. Michał Głowacki jako pierwszy z pracujących na Podhalu księży został wciągnięty do spisku i związał się z emisariuszami, przygotowywującymi grunt pod zaplanowane na 1846 rok powstanie narodowe. Jeszcze przed nawiązaniem kontaktów z Chochołowem ks. Głowacki zwrócił na siebie uwagę swą aktywnością i ruchliwością. Aleksander Smólikowski, będący na usługach policji austriackiej, pisał do zakopiańskiego dziedzica: “między księżmi, osobliwie dziekanem z Wowsina, wikarem z Poronina, wikarem Haydukiem z Czarnego Dunajca postrzegłem jakieś tajemne związki, niechęć ku Rządowi, zakazane książki, potajemne rozmowy, słowem mówiąc to wszystko, co może w podejrzenie wprowadzić, przeto wypadałoby na nic

h mieć baczne oko i na wszystkie ich występki”.

Po wielkiej powodzi w lipcu 1845 roku, ks. Głowacki z drugim, nieznanym z nazwiska, “księdzem z Krakowa” przybył do Jana Kantego Andrusikiewicza, organisty i nauczyciela w Chochołowie. Ów “ksiądz z Krakowa” miał za zadanie “zbadać stan rzeczy i usposobienie ludu w górach do nastąpić mającego powstania”. Wówczas to właśnie do spisku został przez ks. Głowackiego wciągnięty J.K. Andrusikiewicz.

Ks. Głowacki wywierał wielki wpływ na Andrusikiewicza swoim “niepospolitym wykształceniem”, pożyczał mu “książki za granicą wychodzące, naszej Polski się tyczące”. Wszystko to sprawiało, że Andrusikiewicz miał dla Głowackiego “wielki szacunek i poniekąd wdzięczność”. Dlatego niewiele trzeba było by

przyjął przez niego nań włożony “obowiązek przygotowania ludzi do nastąpić mającego powstania”. Tak o początkowej fazie swej pracy przygotowującej powstanie i roli ks. Głowackiego w jej podjęciu wspominał J.K. Andrusikiewicz: “otrzymałem kilka broszurek stosownych do tego celu; a widząc ks. Głowackiego - człowieka 43 lat mającego, światłego, z poświęceniem dla Ojczyzny, szanowanego powszechnie tak od równych sobie, jak i u ludu, który się gorliwie tą sprawą zajął - wziąłem się serdecznie do tej pracy.”

Akcja agitacyjna ks. Głowackiego i J.K. Andrusikiewicza szła szybko. Po upływie trzech miesięcy zainteresował się nią drugi, mniej radykalny obóz spiskowców. Posłużył się on księdzem ze Skaryszowa z Radomskiego, który przybył najpierw do Poronina i odradzał ks. Głowackiemu agitację wśród chłopów oraz “zaczął tego księdza z Krakowa w nie najlepszym świetle przedstawiać”. Odwoływał się do Bronisława Trentowskiego radząc by w dalszym ciągu szerzyli oświatę wśród ludu rezygnując z przygotowania

W dniu 1 listopada 1845 roku przebywał w Chochołowie Julian Maciej Goslar (1820-1852), który poinformował że na czele spisku stoi Edward Dembowski. Następne zebranie konspiracyjne z udziałem Goslara odbyło się w pierwszą niedzielę grudnia w jednej ze wsi cyrkułu wadowickiego. Goslar, emisariusz Dembowskiego, zostawił kilka broszurek, m.in. katechizm demokratyczny i proklamację do ludu. Odezwę do chłopów Głowacki “za niestosowną w nasze góry znalazł i takową w części przerobił”. Jak wyglądał tekst tej odezwy po przeróbce - nie wiemy, gdyż nie zachował się ani jeden egzemplarz redakcji ks. Głowackiego. . Dla przykładu – tak pisał tenże Jan Kanty Andrusikiewicz o chochołowskim proboszczu, ks. Antonim Sutorskim: “skąpiec, którego Bogiem pieniądze, nieużyty, z wszystkiego tylko ciągnął korzyści dla siebie; nie obchodziła go parafia, kościół, szkoła, by tylko jemu przyznawano słuszność – światło, - a u którego jak jednego tak drugiego nie było. Od parafian dla ździerstw, nieczułości na nędzę, był niecierpiany”. Podczas gdy ks. Kmietowiczowi Andrusikiewicz wystawia bardzo pochlebną opinie: “człowiek dobry (...) był pracowitym w zawodzie duchownym tak, iż mało czasu zostawało do innego działania, czego proboszcz Sutorski był przyczyną, który udając chorego – nic nie robił, tylko umarłych za pieniądze grzebał i msze św. w niedziele odprawiał; reszta zaś na księdzu Kmietowiczu ciążyła. Lud cenił jego pracę, polubił go, a i on lud także”.

Obok ks. J.L. Kmietowicza do organizacji powstania przez ks. Głowackiego został wciągnięty wikary z drugiej sąsiedniej parafii, Szaflar, ks. Michał Janiczak. Został on przez Głowackiego do spisku “wciągniony, tak jak i inni

”.

Tym sposobem powstaje w trzech parafiach podhalańskich siatka spiskowa na czele której stał światły kapłan obdarzony przez pozostałych zaufaniem i mający u nich autorytet. Obok osobistych przymiotów znaczenie miał także wiek: ks. Głowacki był 11 lat starszy od Andrusikiewicza, od ks. Janiczaka – 12, zaś od ks. Kmietowicza – 15 lat.

Drugim emisariuszem przybyłym na Podhale był Mikołaj Kański (1818-1898). To właśnie on, według Mariana Tyrowicza, “wykorzystując zainteresowania wszechsłowiańskie niższego kleru galicyjskiego, wciągnął młodego entuzjastę pieśni ludowych i etnografii słowiańskiej”, ks. Michała Głowackiego, do akcji powstańczej. Być może okazją do tego była manifestacyjna wycieczka studentów czeskich i polskich z Wiednia do Morskiego Oka w 1844 roku, w której wziął udział Kański. Czy uczestniczył w tej hecy wikary poroniński – nie wiemy. Pod koniec 1845 roku, “późną jesienią”, emisariusz Kański gościł u poronińskiego agitatora w sutannie przekazując mu prawie te same zlecenia, co uprzednio Goslar.

Po tej wiz

ycie ks. Głowacki wraz z ks. Janiczakiem przybył do Andrusikiewicza i zrelacjonował mu wieści przywiezione przez Kańskiego i umówili się co do hasła. Spiskowców zaniepokoiło przybycie do Nowego Targu komisarza cyrkularnego Franciszka Marescha w celu doglądania niebezpiecznej sytuacji na Podhalu. Głowacki powiedział, że hasłem sprzysiężonych jest “Alcybiades chudzina”, Andrusikiewicz prosi jednak o takie hasło, które by tylko im było znane – “Strzelec alpejski”. Głowacki oświadczył także, że jeśli kiedyś napisze Andrusikiewiczowi, żeby mu nuty i kancjonał oddał, to znaczy, aby natychmiast do niego przybył. Andrusikiewicz mając płótno do sprzedania, którym handlował, zapytał ks. Głowackiego o termin powstania. Głowacki powiedział, że go nie zna; natomiast płótno – wspomina Andrusikiewiczkazał mi sprzedać – jak tylko mogę, choćby i ze stratą, jeżeli nie mam kogo pewnego, któremu bym mógł oddać do wiernych rąk; co też i ze stratą zrobiłem”.

Agitacja powstańcza rozwijała się pomyślnie. Trzy miesiące przed wybuchem powstania Andrusikiewicz przebywając w Zakopanem słyszał wypowiadające się kobiety: “pójdziemy na Bańkówki

[Poronin] i wyspowiadamy się, a potem z chłopami pożeniemy przed sobą het w dolinę tych psiagłowców Niemców, co nam już dożarli. Nastroje w wioskach podtatrzańskich coraz bardziej niepokoiły władze austriackie, które w dniu 23 grudnia 1845 roku zwołały wszystkich sołtysów podhalańskich na naradę do Nowego Targu, gdzie zostali pouczeni jak mają zwalczać agitację i rozbrajać podejrzaną osobę bez względu na stan, osobę i religię i odstawiać do cyrkułu za co mieli dostać 20,- złr od jednego podejrzanego. Nakazano również wystawić na końcach wsi straże, składające się z dwóch chłopów, które miały każdego nieznajomego zatrzymywać

Wzajemn

e kontakty agitatorów odtąd uległy zmniejszeniu i były ukrywane pod płaszczykiem spraw kościelnych i synchronizowane z czynnościami niezwiązanymi z przygotowywanym powstaniem. Taką okazją do spotkania się Głowackiego z chochołowskimi spiskowcami była Msza św. Żałobna za matkę ks. Wróbla z Rajczy, która była odprawiona któregoś dnia w styczniu w Chochołowie. Oprócz ks. Głowackiego byli na niej obecni też “X.N.N. z Sidziny, X. Proboszcz Dzielski i pensjonowany X. Trąbka z Czarnego Dunajca i sam X. Wróbel. Również wyjazd ks. Głowackiego, tuż przed wybuchem powstania, do Krakowa był połączony ze staraniem się u Adama Gorczyńskiego o beneficjum w Marcyporębie.
”. Ks. Głowacki zainteresował się dziećmi chochołowskiego organisty i oświadczył, że w razie gdyby zginął w powstaniu “Rząd narodowy zajmie się ich losem

Do spisku zostają wciągnięci przez ks. Głowackiego jeszcze dwaj młodzi kapłani, wikariusz w Chochołowie – ks. Józef Leopold Kmietowicz (1819-1859) i wikariusz w Szaflarach – ks. Michał Janiczak (1816-1873). Nie przypadkowo są to młodzi księża, gdyż starsi nie nadawali się do agitacji powstańczej. Zapisał w swym pamiętniku J.K. Andrusikiewicz, że “ks. Głowacki wpływał także i na księży, lecz nie na proboszczów, bo ci byli do niczego, tylko na księży wikarych

powstania. Dla ks. Głowackiego “te przedstawienia nic nie znaczyły”, przyjął je z oburzeniem i “powiedział, że zostaje raz wyrzeczonemu słowu swemu wierny”. Następnie emisariusz obozu zachowawczego z tym samym udał się do Andrusikiewicza w Chochołowie, który spotkanie z nim tak podsumował w swym pamiętniku: “Rady i przedstawienia były słuszne, ale że uznałem zwierzchnictwo nad sobą ks. Głowackiego, który był od niego starszy i niemniej światły, odpowiedziałem mu: «Jeżeli ksiądz Głowacki po takiem przedstawieniu, jak mnie zrobiliście, ustąpi, to i ja wtenczas», a inaczej, - niech ode mnie tego nie żąda”. Ten oświadczył, że był już u Głowackiego i nic nie wskórał. Ponadto Głowacki przezeń prosił Andrusikiewicza by był “danemu słowu posłusznym”.
20:02, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
5.1.2. Romantyk przed zakrętem historii

5. 1. 2. ROMANTYK PRZED ZAKRĘTEM HISTORII

W roku 1846 i w okresie bezpośrednio go poprzedzającym ks. Michał Głowacki stanie przed wyborem sposobu działania pomiędzy ewolucją i rewolucją, pomiędzy poglądami przedstawicieli nurtu szlacheckiego i zwolenników radykalnego rozwiązania kwestii agrarnej. Zobrazuje nam to jego stosunek

do odezwy rewolucyjnej Dembowskiego i Goslara.

Głowacki jako romantyk urzeczony był niezwykłą atrakcyjnością niemieckich propozycji filozoficznych i literackich. Podobnie, jak inni przedstawiciele Galicji romantycznej, przyswajał je sobie i popularyzował wśród innych, broniąc jednoznacznie swej narodowości i jej miejsca w Słowiańszczyźnie. Głowacki we Lwowie znalazł się w orbicie, podjętej przez Walentego Chłędowskiego, filozoficznej analizy problemów poezji i jej istoty. Poglądy te “służyć miały młodym galicyjskim romantykom, lecz wysuwana przezeń ewolucyjna koncepcja przełomu romantycznego musiała być przez nich odrzucona: dla rówieśników Mochnackiego bowiem romantyzm identyfikował się z rewolucją, toteż wizja ewolucyjnego rozwoju w imię wyższego ładu i

harmonii była dla nich nie do przyjęcia”.

Życie trzonu narodu jakim był lud wiejski – owi “

gminni bracia” Głowackiego – będące u podstaw jego koncepcji “ludu” i “narodu”, złoży się na ujecie “Ojczyzny”, które z terenu “Sławy” “powróci” do “Polski”. Działalność patriotyczna ks. M. Głowackiego będzie uwieńczeniem wzajemnie przenikającej się jego aktywności literacko folklorystycznej i duszpasterskiej. Romantyk przed zakrętem historii zda egzamin ze swej miłości do ziemskiej ojczyzny.
19:59, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
5.2.2. Wyjazd do Krakowa

5. 2. 2. WYJAZD DO KRAKOWA

W dniu 8 lutego 1846 roku ks. Michał Głowacki z woźnicą, fornalem Jakubem Błachutem z Poronina, wyjechał do Nowych Dworów do Adama Gorczyńskiego, który obiecał mu beneficjum w Marcyporębie. Po pobycie u niego (10 lutego) w dniu 11 lutego wyjeżdża z nim do Krakowa, gdzie przebywa do 13 lutego rzekomo jedynie w celu poznania dziedzica Łazan Pstroszyń

Przebywając w Krakowie Głowacki obok poznania Pstroszyńskiego został przedstawiony przez Adama Gorczyńskiego rodzinie Hallerów. W czasie śledztwa Głowacki zeznał: “innego interesu z Gorczyńskim nie miałem, mianowicie żadnych wiadomości o zamiarach rozruchu od niego nie odebrałem

12 lutego 1846 roku odbyła się w Krakowie konferencja spiskowa z udziałem wielkorządcy Galicji Zachodniej, Franciszka Wiesiołowskiego, i jego zastępcy, Mieczysława Skarżyńskiego. Ks. Michał Głowacki, jako przywódca spisku na Podtatrzu, prawdopodobnie wziął udział w tej konferencji. Przemawiają za tym dwa fakty: ks. Głowacki znany był Franciszkowi Wiesiołowskiemu, który dyrygował całym przedsięwzięciem spiskowym w Galicji; ks. Jan Makuch, który odwiedził poronińskiego wikarego po powrocie z Krakowa, zeznał w śledztwie, że ks. Głowacki mówił mu, iż “

Zapewn

skiego, gdzie Głowacki otrzymałby parafię na wypadek niepowodzeń w staraniach o Marcyporębę. Starania o probostwo przedstawiliśmy szczegółowo w poprzednim rozdziale (4.2.2.).”. Tak zeznawał, a jak w istocie było naprawdę?w Krakowie głośno o rewolucji”.e na tych przesłankach Marian Tyrowicz stopniowo budował twierdzenie, że ks. Głowacki w Krakowie kontaktował się z powstańczym Rządem Narodowym. Najpierw na kartach “Wizerunków sprzed stulecia”, w obu ich wydaniach (1955 i 1968), Marian Tyrowicz pisał, żetuż przed naznaczonym terminem ks. Głowacki zjawił się w Krakowie i otrzymał ostatnie instrukcje: wybuch [powstania] miał nastąpić w nocy z 21 na 22 lutego. W międzyczasie w biogramie Głowackiego na łamach “Polskiego Słownika Biograficznego” ostrożnie pisał, że tuż przed wybuchem powstania bawił on “w Krakowie, podobno dla bezpośredniego odebrania rozkazów. W końcu w innej publikacji stwierdził, że “dowiedziono już w najnowszych badaniach o wcześniejszym komunikowaniu się przywódców Podhala z Rządem Narodowym”.

W popularnym opracowaniu tematyki powstania chochołowskiego autorstwa Władysława Łysia znajdujemy ostrożną informacje o tym, że “ks. Głowacki, który powrócił z Krakowa, przekazał[J.K. Andrusikiewiczowi i ks. L.J. Kmietowiczowi]

im rozkaz: wybuch powstania ma nastąpić w nocy z 21 na 22 lutego”.

Barwny opis pobytu ks. Michała Głowackiego znajdujemy w jego biogramach na łamach prasy. Stefan Stecki pisał, że “ks. Głowacki pojechał do Krakowa po ostateczne instrukcje. Ujawniono mu iż Rząd Narodowy już powstał, pouczono, jak należy ogłaszać uniwersały: o wybuchu powstania, o jego celach, o zniesieniu pańszczyzny, o walce z zaborcą austriackim, a później innymi zaborcami Polski

. W innych słowach podobną treść ujął Witold Józef Kowalów dorzucając informacje, że “na zakończenie pobytu w Krakowie ks. Głowacki złożył przysięgę na wierność Rządowi Narodowemu”.Podsumowując powyższe wypowiedzi, przychylamy się do twierdzenia, że pobyt ks. Michała Głowackiego w Krakowie w dniach od 11 do 13 lutego 1846 roku był niewątpliwie związany z mającym wybuchnąć za kilka dni powstaniem narodowym.
19:49, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
5.2.3. Wybuch powstania

5. 2. 3. WYBUCH POWSTANIA

Niedługo po powrocie ks. Michała Głowackiego z Krakowa w dniu 19 lutego 1846 roku przybył do niego inny powstańczy agitator w sutannie, wikariusz w Podegrodziu, ks. Jan Makuch. Głowackiego z młodszym od siebie o jedenaście lat Makuchem łączyła znajomość z okresu gdy był on wikariuszem w Chochołowie przez sześć miesięcy na przełomie 1842/43 roku. W Chochołowie ks. Jana Makucha “lud kochał, bo on wszystko co miał, ludowi potrzebującemu dawał i był w całym znaczeniu tego słowa ‘dobrodziejem’” – wspominał

Jan Kanty Andrusikiewicz. W 1843 roku, gdy ks. Głowacki był administratorem parafii poronińskiej, ks. Makuch w okresie od 20 maja 1843 do 10 stycznia 1844 roku był jego współpracownikiem. Ks. Makuch, góral pochodzący z Szaflar, był dla Głowackiego doskonałym informatorem na temat obyczajów i mentalności mieszkańców gór. Być może to on jest tym “góralem tatrańskim nazwiskiem Makuch.

W tłusty czwartek, 19 lutego 1846 roku, ks. Jan Makuch przybył z Podegrodzia do swej rodzinnej wioski, Szaflar, by zobaczyć swego starego ojca. Jechał przez Krościenko, gdzie był u miejscowego wikariusza ks. Kęska. W Ostrowsku u ks. ekspozyta Klimowskiego spotkał ks. Michała Janiczaka i razem następnie odwiedzili swego kolegę, wikarego w Nowym Targu, ks. Józefa Stolarczyka. Po odwiedzeniu swego ojca w Szaflarach ks. Makuch zjadł obiad u ks.

proboszcza Michała Kalisiewicza. Dopiero wtedy udał się do Poronina, do ks. Głowackiego, z którym spędził resztę dnia. Tematem ich spotkania był niewątpliwie zbliżający się wybuch powstania. Przed Sądem Karnym we Lwowie ks. Makuch zeznał, że ks. Głowacki mówił mu o sytuacji w Krakowie, gdzie “głośno o rewolucji. Natomiast ks. Głowacki zeznał o wyjeździe Makucha od oficjalisty Tetmajera w Zakopanem: “pojechał i jeszcze tego samego dnia po północy powrócił do mnie , i oświadczył mi, że u Tetmajera nic nie uzyskał, jaki tam miał interes nie oświadczył, tylko z rana dnia 20. Lut[ego] ode mnie odjechał”. W procesie przeciw ks. Makuchowi ktoś inny zeznawał, że był on “u Xiędza Głowackiego w hamerni w Zakopanem. Jedno jest pewne, ks. Makuch spędził noc u ks. Głowackiego i rankiem 20 lutego udał się do Szaflar, a stamtąd w dalszą drogę.

Dnia 20 l

utego, w piątek, ks. Głowacki wysłał swego posłańca do Chochołowa z listem do ks. Kmietowicza, którego treść tak przywołał z pamięci Jan Kanty Andrusikiewicz:

Matusie!

Ks. Świętopełk

Byłem w Sączu i przywiozłem wam pudełko od siostry waszej z klasztoru; byłbym wam sam to przywiózł, alem strudzony z drogi. – Jana proszę, ażeby mi kancjonał i nuty odesłał zaraz tym posłańcem, - o czem go proszę przekonać. Był u mnie ksiądz Makuch, ale już odjechał. – Oczekuję. –”.Jana proszę, ażeby mi kancjonał i nuty odesłał...tu sobotnim rankiem 21 lutego 1846 roku decydująca narada, na której po stwierdzeniu gotowości wykonania zleceń komisarza sądeckiego, ks. Głowacki wydał rozkaz rozpoczęcia powstania jeszcze w tym samym dniu. W czasie obiadu około godziny 3.oo popołudniu przybył do Poronina ks. Janiczak. JK. Andrusikiewicz i ks. J.L. Kmietowicz około wpół do czwartej ruszają w drogę powrotną do Chochołowa saniami, a furmana Zycha wysyłają tam na piechotę przez wierchy. Zwołują do siebie zaufanych chłopów i wieczorem dokonują ataku na posterunek straży celnej w Suchej Horze rozpoczynając powstanie.

 

” – to było hasło niezwłocznego przybycia do Poronina chochołowskich organizatorów powstania. Jako że list otrzymali wieczorem, rankiem następnego dnia udali się do Poronina. Andrusikiewicz, mimo śniegów, dotarł tam pieszo. Godzinę później do Poronina został przywieziony przez kowala Jana Zycha ks. Kmietowicz. Odbyła się
”, w którego mowie ks. Głowacki w 1843 roku spisał legendę o śpiących rycerzach
[z]
19:42, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Konferencja w Poroninie
Polskie Towarzystwo Historyczne
Oddział w Nowym Targu


Polskie Towarzystwo Historyczne
Oddział w Nowym Sączu


Wójt Gminy Poronin


Parafia rzymsko-katolicka p.w. św. Marii Magdaleny w Poroninie


Związek Podhalan Oddział w Poroninie


Towarzystwo Miłośników Starego Sącza
oraz Muzeum Regionalne im. Seweryna Udzieli w Starym Sączu


Urząd Miasta Nowego Sącza


mają zaszczyt zaprosić do wzięcia udziału
w obchodach okolicznościowych oraz konferencji popularnonaukowej



KS. MICHAŁ GŁOWACKI
A POWSTANIE CHOCHOŁOWSKIE
W 160. ROCZNICĘ WYDARZEŃ



Pod honorowym patronatem


Jego Ekscelencji Ks. Arcybiskupa Stanisława Dziwisza
Metropolity Krakowskiego



oraz


Jego Ekscelencji Ks. Biskupa Wiktora Skworca
Ordynariusza Diecezji Tarnowskiej


które odbędą się w dniach 18 i 19 lutego 2006 r.
Starym Sączu, Nowym Sączu i Poroninie



Program:


18 luty 2006 r. (sobota)


godz. 8.30-18.00 - Wyjazd uczestników konferencji do Starego i Nowego Sącza
godz. 8.30 - Wyjazd z Poronina do Starego Sącza;
godz. 9.45 - Muzeum Regionalne – otwarcie wystawy poświęconej ks. Michałowi
Głowackiemu i ks. Józefowi Leopoldowi Kmietowiczowi;
godz. 10.30 - Zwiedzanie domów rodzinnych obu kapłanów;
godz. 11.00 - Złożenie wiązanek przy asyście kapeli góralskiej z Poronina pod
pomnikiem ks. J. L. Kmietowicza na cmentarzu;
godz. 12.00 - Przejazd w okolice zamku w Nowym Sączu;
godz. 12.30 - Zapoznanie zebranych z miejscami uwięzienia powstańców (zamek,
fundamenty starego ratusza, domy w których mieściły się więzienia)
godz. 14.30 - Msza św. w intencji ks. Michała Głowackiego i bohaterów konspiracji;
niepodległościowej w Małopolsce w latach 1845-1846, w kościele p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP na Starym Cmentarzu z udziałem kapeli góralskiej z Poronina. Kazanie okolicznościowe nt. ks. Michała Głowackiego wygłosi ks. Witold Józef Kowalów;
godz. 15.30 - Odsłonięcie tablicy pamiątkowej upamiętniającej ks. Michała
Głowackiego na murze kościoła na Starym Cmentarzu;
godz. 16.00 - Powrót uczestników konferencji do Poronina.


19 luty 2006 r. (niedziela)


godz. 12.00 - Uroczysta Msza Święta w kościele p.w. Marii Magdaleny w Poroninie w
intencji ks. Michała Głowackiego oraz Powstańców Chochołowskich, kazanie wygłosi ks. Proboszcz Franciszek Juchas;
godz. 13.30 - Otwarcie Konferencji popularnonaukowej (Gminny Ośrodek Kultury w Poroninie):
- Wójt Gminy Poronin
- Starosta Powiatu Tatrzańskiego
- Prezes Związku Podhalan w Poroninie


Blok tematyczny 1: Ks. Michał Głowacki – narodziny patriotyzmu
Moderator: mgr inż. Leszek Zakrzewski



godz. 13.45 - Ks. Proboszcz Franciszek Juchas (Poronin), Poronin w czasach ks. Michała Głowackiego;
godz. 14.00 - Dr Mieczysław Rokosz (Towarzystwo Muzeum Tatrzańskiego), Legenda o śpiących rycerzach;
godz. 14.15 - Ks. mgr Witold Józef Kowalów (Ostróg, Ukraina), Ks. Michał Głowacki jako ksiądz, bibliofil, słowianofil i ludoznawca;
godz. 14.30 - Mgr Bronisław Chowaniec – Lejczyk (PTH O/Nowy Targ), Rola i znaczenie działalności ks. Głowackiego;
godz. 14.45 - Mgr Aniela Bafia (Związek Podhalan Oddział w Poroninie), Parafianie Poronińscy w walkach o niepodległość;

godz. 15.00 - Dyskusja, podsumowanie pierwszej części obrad;
godz. 15.15 - Przerwa obiadowa.


Blok tematyczny 2: Powstanie Chochołowskie – losy uczestników i ich rodzin
Moderator: Dr Mieczysław Rokosz



godz.16.00 - Dr Janusz Andrusikiewicz (Kraków), Związki rodziny Andrusikiewiczów z Podhalem od czasów Powstania Chochołowskiego;
godz.16.15 - Mgr Witt Kmietowicz (Tow. Miłośników Ziemi Muszyńskiej), Ks. Józef Leopold Kmietowicz i dzieje jego rodu;
godz.16.30 - Ks. mgr Witold Józef Kowalów (Ostróg, Ukraina), Ks. Michał Głowacki jako patriota i współorganizator Powstania Chochołowskiego;
godz.16.45 - Mgr Stanisław Mateja (Szkoła Podstawowa w Chochołowie), Powstanie
Chochołowskie a Chochołowianie;
godz.17.00 - Mgr inż. Leszek Zakrzewski (PTH O/Nowy Sącz), Nowosądecki etap losów powstańców chochołowskich;
godz.17.15 - Mgr Szczepan Świątek (Archiwum Państwowe w Krakowie), Powstanie
chochołowskie w propagandzie PRL-u;

godz. 17.30 - Dyskusja, wnioski, zamknięcie konferencji.
19:39, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 lutego 2006
5.2.4. Co się wydarzyło w Poroninie w dniu 21 lutego 1846 roku?

5. 2. 4. CO   SIĘ   WYDARZYŁO  

W   PORONINIE

W   DNIU  

21   LUTEGO   1846   ROKU?

 Dlaczego nie wybuchło powstanie w Poroninie i co właściwie wydarzyło się w tej wiosce i parafii wieczorem 21 lutego 1846 roku jest dzisiaj tajemnicą. Skąpe źródła jedynie częściowo uchylają rąbka tajemnicy.
 W pamiętniku Jana Kantego Andrusikiewicza w części spisanej przez Zygmunta Kaczkowskiego czytamy, iż ks. Michał Głowacki w przeddzień wybuchu powstania, „20-go lutego 1846 spalił wszystko – co miał napisane” . Traktował wybuch powstania jako przełomową chwilę w życiu, ale ta krótka notatka świadczy też, że poważnie liczył się z możliwością klęski powstania, którego wybuch – jak wiemy skądinąd – uważał za przedwczesny. Musiało to też w jakiś sposób rzutować na nieudane spowodowanie wybuchu powstania w Poroninie i okolicznych wioskach.
 Z zeznań Aleksandra Dobosza dowiadujemy się, że plan powstania przewidywał opanowanie komory finansowej w Poroninie i rozbrojenie straży. W czasie przesłuchania w Nowym Targu w dniu 4 marca 1846 roku zeznał: „W niedzielę rano mówił mi organista, że w sobotę był z Xiędzem w Poroninie i że tam równie, jak w Szaflarach prawie już straż finansowa rozbrojona” . Co zatem przeszkodziło w realizacji tego planu?
 Cytowany powyżej Jan Kanty Andrusikiewicz w innym miejscu wspomina: „Wzywał ks. Janiczak ze Szaflar w Białym Dunajcu chłopów, ale nie poszli za nim, bo nie tym sposobem ująć ich sobie umiał, jak Kmietowicz i Andrusikiewicz. – Przemówił był coś i ksiądz Głowacki do ludzi w Poroninie, ale czekał na część Chochołowianów – bo sam był” .
 Ks. Michał Janiczak, wikariusz w Szaflarach, uzbroiwszy się w dubeltówkę i dwa pistolety zdołał w obu karczmach w Białym Dunajcu zwerbować kilkudziesięciu chłopów. Zamierzali oni uderzyć na komorę skarbową w Poroninie i połączyć się z ks. Michałem Głowackim. Ks. Michał Kalisiewicz, proboszcz w Szaflarach i przełożony ks. Janiczaka, dwa dni później tak opisał to wydarzenie w doniesieniu do komisarza cyrkularnego Franciszka Marescha:
  „Urgens Urgens urgensissime

Jaśnie Wielmożny Panie Komisarzu Cyrkularny!

Niesłychaną i niepraktykowaną zbrodnie przeciw Nayiasnieyszemu Monarsze mam donieść. Oto przybył do mnie dnia dzisiejszego chłop z Donayca białego, Bartek Kubina, żonaty, z pod Numeru 104. Oświadczył w przytomności X. Macieja Lipczyńskiego i X. N. Ciołkosza wikarego z Donayca czarnego: Podczas  naywiększey trwogi gdzie wszyscy wieczorną godziną nieopisaną boiaźnią przejęci byliśmy. Wtenczas Michał Janiczak krokiem szypkiem [sic!] pobiegł piechotą w nocy na Donajec biały, tam wstępując do pierwszej karczmy wywołał pewną ilość chłopstwa potem do drugiey – i uzbierał ich do 40  mówiąc im: ‘póydziecie ze mną na Poronin, odbierzemy gwery strażnikom’. Wprawił w poruszenie i niespokojność całą wieś. A gdy tam chłopi śli juz byli niedaleko Mostu Cudzichowego, mówią ci chłopcy: ‘gdzie my to póydziemy’. Rozbiegli się a sam w górę do Zebu uciekł. Wielka mnogość ludzi to w Donajca wina [sic!], a Maciey Cypała był zniem przy Moście. To piszę tak prawdę iak Bóg w niebie, proszę o nayprędsze urządzenie.

Szaflary d. 23-o
X[.] Mich[.] Kalisiewicz
Pleb[.] Szaflarski pisał
Własno ręcznie

N.B. Kazanie miał mieć w karczmie, i miał przy sobie fuzyą i dwa pistolety. Co do moiey osoby aby został sekret, bardzo i bardzo upraszam” .

Powyższy donos celowo zacytowaliśmy w całości, gdyż rzuca nam pewne światło na okoliczności niepowodzenia akcji powstańczej w Poroninie. Rozpierzchnięcie się oddziału dowodzonego przez ks. Janiczaka spowodowało zapewne załamanie się planu wywołania powstania w Poroninie i przyjęcia przez ks. Głowackiego wyczekującego stanowiska.
Dostępne nam obecnie dokumenty – łącznie z zeznaniami ks. Głowackiego, które ze zrozumiałych względów nie oddają prawdy o tym co zdarzyło się wówczas w Poroninie – nie pozwalają na ostateczne wyjaśnienie  wydarzeń w rejonie Szaflary - Biały Dunajec – Poronin - Zakopane. Z meldunku Franza Cheyna wynika, że ks. Janiczak pojawił się w nocy na Plebanii w Poroninie „z wieloma uzbrojonymi w pałki i kosy rolnikami, jednak nie miał się ukazać w pokojach mieszkalnych duchownych w Poroninie, lecz sam miał odesłać większość rolników na obrady z poronińskim duchownym”. Następnie Cheym informuje, że ks. Głowacki i ks. Janiczak nie znaleźli „posłuchu dla rewolucyjnych zamiarów” . Według zaś Mieczysława J. Adamczyka wynika na to, że ks. Głowacki, uprzedziwszy chłopów o terminie wybuchu powstania, polecił im oczekiwać na sygnał zbiórki. Niepokoiło go „niespodziewane pojawienie się we wsi oddziału uzbrojonej straży granicznej”. Nie chciał doprowadzić do walki z nią już w momencie formowania się grupy powstańczej, co mogłoby ujemnie zaważyć na losach powstania w tym rejonie. Gdy nadciągnął do Białego Dunajca oddział ks. Janiczaka zbiegli się poronińscy chłopi do swojego wikarego z zapytaniem, co mają robić. Głowacki nie będąc przekonanym, czy rzeczywiście chodzi o oddział powstańczy, nakazał zachować spokój i czekać na wyjaśnienie się sytuacji. Nastąpiła ponoć krótka potyczka oddziału ks. Janiczaka ze strażą skarbową, w wyniku której miał uledz rozproszeniu oddział szaflarsko-dunajecki, przy biernej postawie poronińskich chłopów. Po klęsce Janiczaka Głowacki rezygnuje ze wszczynania powstania, z uwagi na obecność w wiosce wojska oraz zmobilizowanych urlopników i oficjalistów dworskich .
Wygląda jednak na to, że nie doszło do żadnej potyczki, gdyż nie wspomina o niej ani w swym donosie ks. Michał Kalisiewicz, ani Franz Cheyn składający meldunek o sytuacji w Poroninie. Ks. Kalisiewicz donosił, że oddział ks. Janiczaka uległ rozproszeniu na Moście Cudzichowym. Józef Wawel-Louis na podstawie wiedeńskich akt sądowych zapisał, że „jak przyszli na most w Poroninie, wszystko uciekło. X. Sam został i uciekł do Węgier” . Franz Cheyn melduje o tym, ze księża Głowacki i Janiczak nie zostali wysłuchani przez zgromadzonych chłopów, „na co wypowiadający się z największą złością wikary [ks. M. Janiczak] miał podjąć drogę na saniach, które wypożyczyć miał we wsi Biały Dunajec, przez granicę do Węgier, a nawet przez Białkę” . Lapidarnie zaistniałą sytuacje opisał Jan Reychman: „Górale, którzy z Poronina mieli iść do powstania, porzucili broń i uciekli” .
Akcja powstańcza zakończyła się niepowodzeniem również na terenie Zakopanego, gdzie kilka dni wcześniej, 19 lutego, przebywał ks. Jan Makuch (wg zeznań procesowych we Lwowie, miał mu towarzyszyć ks. M. Głowacki) u Tetmajera. Inspiratorem wybuchu powstania miał tu być właśnie Tetmajer oraz Stokowski, ale w oczach zakopiańskich chłopów jako oficjaliści reprezentowali znienawidzone dominium zakopiańskie. Zabrakło im autorytetu Andrusikiewicza i ks. Kmietowicza, którzy pomagali im w konfliktach z dworem. Natomiast zakopiańscy chłopi za podobną pomoc darzyli zaufaniem Aleksandra Smólikowskiego, który był współpracownikiem policji austriackiej . „Gromady do Państwa Kościelisko należące przestrzeżone od tegoż Smólikowskiego listownie[...] do żadnego buntu nie należały, ani się nikomu uwieść nie dały” .

19:43, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2