Ks. Witold Józef Kowalów, Ks. Michał Stanisław Głowacki Świętopełek 1804 - 1846 . Folklorysta i współorganizator powstania , Biały Dunajec - Ostróg 1999. 260s., 19 il. 21 cm. Seria Biblioteka Wołanie z Wołynia t. 9 Biblioteka Podtatrzańska t. 1. ISBN 83-907955-5-6 cena 17 PLN + porto. Biografia jednego z kapłanów, który w latach trzydziestych i czterdziestych XIX wieku na terenie ówczesnej diecezji tarnowskiej podjął pracę nad odrodzeniem religijno - narodowym. Ks. Michał Głowacki przeszedł do historii jako autor pierwszego zapisu i interpretacji legendy o śpiących rycerzach. W wyniku klęski powstania chochołowskiego zmarł tragicznie w nowosądeckim więzieniu.
ЛОТ "Пошук" uahistory Vesna
RSS
sobota, 18 lutego 2006
5.1.2. Romantyk przed zakrętem historii

5. 1. 2. ROMANTYK PRZED ZAKRĘTEM HISTORII

W roku 1846 i w okresie bezpośrednio go poprzedzającym ks. Michał Głowacki stanie przed wyborem sposobu działania pomiędzy ewolucją i rewolucją, pomiędzy poglądami przedstawicieli nurtu szlacheckiego i zwolenników radykalnego rozwiązania kwestii agrarnej. Zobrazuje nam to jego stosunek

do odezwy rewolucyjnej Dembowskiego i Goslara.

Głowacki jako romantyk urzeczony był niezwykłą atrakcyjnością niemieckich propozycji filozoficznych i literackich. Podobnie, jak inni przedstawiciele Galicji romantycznej, przyswajał je sobie i popularyzował wśród innych, broniąc jednoznacznie swej narodowości i jej miejsca w Słowiańszczyźnie. Głowacki we Lwowie znalazł się w orbicie, podjętej przez Walentego Chłędowskiego, filozoficznej analizy problemów poezji i jej istoty. Poglądy te “służyć miały młodym galicyjskim romantykom, lecz wysuwana przezeń ewolucyjna koncepcja przełomu romantycznego musiała być przez nich odrzucona: dla rówieśników Mochnackiego bowiem romantyzm identyfikował się z rewolucją, toteż wizja ewolucyjnego rozwoju w imię wyższego ładu i

harmonii była dla nich nie do przyjęcia”.

Życie trzonu narodu jakim był lud wiejski – owi “

gminni bracia” Głowackiego – będące u podstaw jego koncepcji “ludu” i “narodu”, złoży się na ujecie “Ojczyzny”, które z terenu “Sławy” “powróci” do “Polski”. Działalność patriotyczna ks. M. Głowackiego będzie uwieńczeniem wzajemnie przenikającej się jego aktywności literacko folklorystycznej i duszpasterskiej. Romantyk przed zakrętem historii zda egzamin ze swej miłości do ziemskiej ojczyzny.
19:59, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
5.2.2. Wyjazd do Krakowa

5. 2. 2. WYJAZD DO KRAKOWA

W dniu 8 lutego 1846 roku ks. Michał Głowacki z woźnicą, fornalem Jakubem Błachutem z Poronina, wyjechał do Nowych Dworów do Adama Gorczyńskiego, który obiecał mu beneficjum w Marcyporębie. Po pobycie u niego (10 lutego) w dniu 11 lutego wyjeżdża z nim do Krakowa, gdzie przebywa do 13 lutego rzekomo jedynie w celu poznania dziedzica Łazan Pstroszyń

Przebywając w Krakowie Głowacki obok poznania Pstroszyńskiego został przedstawiony przez Adama Gorczyńskiego rodzinie Hallerów. W czasie śledztwa Głowacki zeznał: “innego interesu z Gorczyńskim nie miałem, mianowicie żadnych wiadomości o zamiarach rozruchu od niego nie odebrałem

12 lutego 1846 roku odbyła się w Krakowie konferencja spiskowa z udziałem wielkorządcy Galicji Zachodniej, Franciszka Wiesiołowskiego, i jego zastępcy, Mieczysława Skarżyńskiego. Ks. Michał Głowacki, jako przywódca spisku na Podtatrzu, prawdopodobnie wziął udział w tej konferencji. Przemawiają za tym dwa fakty: ks. Głowacki znany był Franciszkowi Wiesiołowskiemu, który dyrygował całym przedsięwzięciem spiskowym w Galicji; ks. Jan Makuch, który odwiedził poronińskiego wikarego po powrocie z Krakowa, zeznał w śledztwie, że ks. Głowacki mówił mu, iż “

Zapewn

skiego, gdzie Głowacki otrzymałby parafię na wypadek niepowodzeń w staraniach o Marcyporębę. Starania o probostwo przedstawiliśmy szczegółowo w poprzednim rozdziale (4.2.2.).”. Tak zeznawał, a jak w istocie było naprawdę?w Krakowie głośno o rewolucji”.e na tych przesłankach Marian Tyrowicz stopniowo budował twierdzenie, że ks. Głowacki w Krakowie kontaktował się z powstańczym Rządem Narodowym. Najpierw na kartach “Wizerunków sprzed stulecia”, w obu ich wydaniach (1955 i 1968), Marian Tyrowicz pisał, żetuż przed naznaczonym terminem ks. Głowacki zjawił się w Krakowie i otrzymał ostatnie instrukcje: wybuch [powstania] miał nastąpić w nocy z 21 na 22 lutego. W międzyczasie w biogramie Głowackiego na łamach “Polskiego Słownika Biograficznego” ostrożnie pisał, że tuż przed wybuchem powstania bawił on “w Krakowie, podobno dla bezpośredniego odebrania rozkazów. W końcu w innej publikacji stwierdził, że “dowiedziono już w najnowszych badaniach o wcześniejszym komunikowaniu się przywódców Podhala z Rządem Narodowym”.

W popularnym opracowaniu tematyki powstania chochołowskiego autorstwa Władysława Łysia znajdujemy ostrożną informacje o tym, że “ks. Głowacki, który powrócił z Krakowa, przekazał[J.K. Andrusikiewiczowi i ks. L.J. Kmietowiczowi]

im rozkaz: wybuch powstania ma nastąpić w nocy z 21 na 22 lutego”.

Barwny opis pobytu ks. Michała Głowackiego znajdujemy w jego biogramach na łamach prasy. Stefan Stecki pisał, że “ks. Głowacki pojechał do Krakowa po ostateczne instrukcje. Ujawniono mu iż Rząd Narodowy już powstał, pouczono, jak należy ogłaszać uniwersały: o wybuchu powstania, o jego celach, o zniesieniu pańszczyzny, o walce z zaborcą austriackim, a później innymi zaborcami Polski

. W innych słowach podobną treść ujął Witold Józef Kowalów dorzucając informacje, że “na zakończenie pobytu w Krakowie ks. Głowacki złożył przysięgę na wierność Rządowi Narodowemu”.Podsumowując powyższe wypowiedzi, przychylamy się do twierdzenia, że pobyt ks. Michała Głowackiego w Krakowie w dniach od 11 do 13 lutego 1846 roku był niewątpliwie związany z mającym wybuchnąć za kilka dni powstaniem narodowym.
19:49, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
5.2.3. Wybuch powstania

5. 2. 3. WYBUCH POWSTANIA

Niedługo po powrocie ks. Michała Głowackiego z Krakowa w dniu 19 lutego 1846 roku przybył do niego inny powstańczy agitator w sutannie, wikariusz w Podegrodziu, ks. Jan Makuch. Głowackiego z młodszym od siebie o jedenaście lat Makuchem łączyła znajomość z okresu gdy był on wikariuszem w Chochołowie przez sześć miesięcy na przełomie 1842/43 roku. W Chochołowie ks. Jana Makucha “lud kochał, bo on wszystko co miał, ludowi potrzebującemu dawał i był w całym znaczeniu tego słowa ‘dobrodziejem’” – wspominał

Jan Kanty Andrusikiewicz. W 1843 roku, gdy ks. Głowacki był administratorem parafii poronińskiej, ks. Makuch w okresie od 20 maja 1843 do 10 stycznia 1844 roku był jego współpracownikiem. Ks. Makuch, góral pochodzący z Szaflar, był dla Głowackiego doskonałym informatorem na temat obyczajów i mentalności mieszkańców gór. Być może to on jest tym “góralem tatrańskim nazwiskiem Makuch.

W tłusty czwartek, 19 lutego 1846 roku, ks. Jan Makuch przybył z Podegrodzia do swej rodzinnej wioski, Szaflar, by zobaczyć swego starego ojca. Jechał przez Krościenko, gdzie był u miejscowego wikariusza ks. Kęska. W Ostrowsku u ks. ekspozyta Klimowskiego spotkał ks. Michała Janiczaka i razem następnie odwiedzili swego kolegę, wikarego w Nowym Targu, ks. Józefa Stolarczyka. Po odwiedzeniu swego ojca w Szaflarach ks. Makuch zjadł obiad u ks.

proboszcza Michała Kalisiewicza. Dopiero wtedy udał się do Poronina, do ks. Głowackiego, z którym spędził resztę dnia. Tematem ich spotkania był niewątpliwie zbliżający się wybuch powstania. Przed Sądem Karnym we Lwowie ks. Makuch zeznał, że ks. Głowacki mówił mu o sytuacji w Krakowie, gdzie “głośno o rewolucji. Natomiast ks. Głowacki zeznał o wyjeździe Makucha od oficjalisty Tetmajera w Zakopanem: “pojechał i jeszcze tego samego dnia po północy powrócił do mnie , i oświadczył mi, że u Tetmajera nic nie uzyskał, jaki tam miał interes nie oświadczył, tylko z rana dnia 20. Lut[ego] ode mnie odjechał”. W procesie przeciw ks. Makuchowi ktoś inny zeznawał, że był on “u Xiędza Głowackiego w hamerni w Zakopanem. Jedno jest pewne, ks. Makuch spędził noc u ks. Głowackiego i rankiem 20 lutego udał się do Szaflar, a stamtąd w dalszą drogę.

Dnia 20 l

utego, w piątek, ks. Głowacki wysłał swego posłańca do Chochołowa z listem do ks. Kmietowicza, którego treść tak przywołał z pamięci Jan Kanty Andrusikiewicz:

Matusie!

Ks. Świętopełk

Byłem w Sączu i przywiozłem wam pudełko od siostry waszej z klasztoru; byłbym wam sam to przywiózł, alem strudzony z drogi. – Jana proszę, ażeby mi kancjonał i nuty odesłał zaraz tym posłańcem, - o czem go proszę przekonać. Był u mnie ksiądz Makuch, ale już odjechał. – Oczekuję. –”.Jana proszę, ażeby mi kancjonał i nuty odesłał...tu sobotnim rankiem 21 lutego 1846 roku decydująca narada, na której po stwierdzeniu gotowości wykonania zleceń komisarza sądeckiego, ks. Głowacki wydał rozkaz rozpoczęcia powstania jeszcze w tym samym dniu. W czasie obiadu około godziny 3.oo popołudniu przybył do Poronina ks. Janiczak. JK. Andrusikiewicz i ks. J.L. Kmietowicz około wpół do czwartej ruszają w drogę powrotną do Chochołowa saniami, a furmana Zycha wysyłają tam na piechotę przez wierchy. Zwołują do siebie zaufanych chłopów i wieczorem dokonują ataku na posterunek straży celnej w Suchej Horze rozpoczynając powstanie.

 

” – to było hasło niezwłocznego przybycia do Poronina chochołowskich organizatorów powstania. Jako że list otrzymali wieczorem, rankiem następnego dnia udali się do Poronina. Andrusikiewicz, mimo śniegów, dotarł tam pieszo. Godzinę później do Poronina został przywieziony przez kowala Jana Zycha ks. Kmietowicz. Odbyła się
”, w którego mowie ks. Głowacki w 1843 roku spisał legendę o śpiących rycerzach
[z]
19:42, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Konferencja w Poroninie
Polskie Towarzystwo Historyczne
Oddział w Nowym Targu


Polskie Towarzystwo Historyczne
Oddział w Nowym Sączu


Wójt Gminy Poronin


Parafia rzymsko-katolicka p.w. św. Marii Magdaleny w Poroninie


Związek Podhalan Oddział w Poroninie


Towarzystwo Miłośników Starego Sącza
oraz Muzeum Regionalne im. Seweryna Udzieli w Starym Sączu


Urząd Miasta Nowego Sącza


mają zaszczyt zaprosić do wzięcia udziału
w obchodach okolicznościowych oraz konferencji popularnonaukowej



KS. MICHAŁ GŁOWACKI
A POWSTANIE CHOCHOŁOWSKIE
W 160. ROCZNICĘ WYDARZEŃ



Pod honorowym patronatem


Jego Ekscelencji Ks. Arcybiskupa Stanisława Dziwisza
Metropolity Krakowskiego



oraz


Jego Ekscelencji Ks. Biskupa Wiktora Skworca
Ordynariusza Diecezji Tarnowskiej


które odbędą się w dniach 18 i 19 lutego 2006 r.
Starym Sączu, Nowym Sączu i Poroninie



Program:


18 luty 2006 r. (sobota)


godz. 8.30-18.00 - Wyjazd uczestników konferencji do Starego i Nowego Sącza
godz. 8.30 - Wyjazd z Poronina do Starego Sącza;
godz. 9.45 - Muzeum Regionalne – otwarcie wystawy poświęconej ks. Michałowi
Głowackiemu i ks. Józefowi Leopoldowi Kmietowiczowi;
godz. 10.30 - Zwiedzanie domów rodzinnych obu kapłanów;
godz. 11.00 - Złożenie wiązanek przy asyście kapeli góralskiej z Poronina pod
pomnikiem ks. J. L. Kmietowicza na cmentarzu;
godz. 12.00 - Przejazd w okolice zamku w Nowym Sączu;
godz. 12.30 - Zapoznanie zebranych z miejscami uwięzienia powstańców (zamek,
fundamenty starego ratusza, domy w których mieściły się więzienia)
godz. 14.30 - Msza św. w intencji ks. Michała Głowackiego i bohaterów konspiracji;
niepodległościowej w Małopolsce w latach 1845-1846, w kościele p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP na Starym Cmentarzu z udziałem kapeli góralskiej z Poronina. Kazanie okolicznościowe nt. ks. Michała Głowackiego wygłosi ks. Witold Józef Kowalów;
godz. 15.30 - Odsłonięcie tablicy pamiątkowej upamiętniającej ks. Michała
Głowackiego na murze kościoła na Starym Cmentarzu;
godz. 16.00 - Powrót uczestników konferencji do Poronina.


19 luty 2006 r. (niedziela)


godz. 12.00 - Uroczysta Msza Święta w kościele p.w. Marii Magdaleny w Poroninie w
intencji ks. Michała Głowackiego oraz Powstańców Chochołowskich, kazanie wygłosi ks. Proboszcz Franciszek Juchas;
godz. 13.30 - Otwarcie Konferencji popularnonaukowej (Gminny Ośrodek Kultury w Poroninie):
- Wójt Gminy Poronin
- Starosta Powiatu Tatrzańskiego
- Prezes Związku Podhalan w Poroninie


Blok tematyczny 1: Ks. Michał Głowacki – narodziny patriotyzmu
Moderator: mgr inż. Leszek Zakrzewski



godz. 13.45 - Ks. Proboszcz Franciszek Juchas (Poronin), Poronin w czasach ks. Michała Głowackiego;
godz. 14.00 - Dr Mieczysław Rokosz (Towarzystwo Muzeum Tatrzańskiego), Legenda o śpiących rycerzach;
godz. 14.15 - Ks. mgr Witold Józef Kowalów (Ostróg, Ukraina), Ks. Michał Głowacki jako ksiądz, bibliofil, słowianofil i ludoznawca;
godz. 14.30 - Mgr Bronisław Chowaniec – Lejczyk (PTH O/Nowy Targ), Rola i znaczenie działalności ks. Głowackiego;
godz. 14.45 - Mgr Aniela Bafia (Związek Podhalan Oddział w Poroninie), Parafianie Poronińscy w walkach o niepodległość;

godz. 15.00 - Dyskusja, podsumowanie pierwszej części obrad;
godz. 15.15 - Przerwa obiadowa.


Blok tematyczny 2: Powstanie Chochołowskie – losy uczestników i ich rodzin
Moderator: Dr Mieczysław Rokosz



godz.16.00 - Dr Janusz Andrusikiewicz (Kraków), Związki rodziny Andrusikiewiczów z Podhalem od czasów Powstania Chochołowskiego;
godz.16.15 - Mgr Witt Kmietowicz (Tow. Miłośników Ziemi Muszyńskiej), Ks. Józef Leopold Kmietowicz i dzieje jego rodu;
godz.16.30 - Ks. mgr Witold Józef Kowalów (Ostróg, Ukraina), Ks. Michał Głowacki jako patriota i współorganizator Powstania Chochołowskiego;
godz.16.45 - Mgr Stanisław Mateja (Szkoła Podstawowa w Chochołowie), Powstanie
Chochołowskie a Chochołowianie;
godz.17.00 - Mgr inż. Leszek Zakrzewski (PTH O/Nowy Sącz), Nowosądecki etap losów powstańców chochołowskich;
godz.17.15 - Mgr Szczepan Świątek (Archiwum Państwowe w Krakowie), Powstanie
chochołowskie w propagandzie PRL-u;

godz. 17.30 - Dyskusja, wnioski, zamknięcie konferencji.
19:39, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 lutego 2006
5.2.4. Co się wydarzyło w Poroninie w dniu 21 lutego 1846 roku?

5. 2. 4. CO   SIĘ   WYDARZYŁO  

W   PORONINIE

W   DNIU  

21   LUTEGO   1846   ROKU?

 Dlaczego nie wybuchło powstanie w Poroninie i co właściwie wydarzyło się w tej wiosce i parafii wieczorem 21 lutego 1846 roku jest dzisiaj tajemnicą. Skąpe źródła jedynie częściowo uchylają rąbka tajemnicy.
 W pamiętniku Jana Kantego Andrusikiewicza w części spisanej przez Zygmunta Kaczkowskiego czytamy, iż ks. Michał Głowacki w przeddzień wybuchu powstania, „20-go lutego 1846 spalił wszystko – co miał napisane” . Traktował wybuch powstania jako przełomową chwilę w życiu, ale ta krótka notatka świadczy też, że poważnie liczył się z możliwością klęski powstania, którego wybuch – jak wiemy skądinąd – uważał za przedwczesny. Musiało to też w jakiś sposób rzutować na nieudane spowodowanie wybuchu powstania w Poroninie i okolicznych wioskach.
 Z zeznań Aleksandra Dobosza dowiadujemy się, że plan powstania przewidywał opanowanie komory finansowej w Poroninie i rozbrojenie straży. W czasie przesłuchania w Nowym Targu w dniu 4 marca 1846 roku zeznał: „W niedzielę rano mówił mi organista, że w sobotę był z Xiędzem w Poroninie i że tam równie, jak w Szaflarach prawie już straż finansowa rozbrojona” . Co zatem przeszkodziło w realizacji tego planu?
 Cytowany powyżej Jan Kanty Andrusikiewicz w innym miejscu wspomina: „Wzywał ks. Janiczak ze Szaflar w Białym Dunajcu chłopów, ale nie poszli za nim, bo nie tym sposobem ująć ich sobie umiał, jak Kmietowicz i Andrusikiewicz. – Przemówił był coś i ksiądz Głowacki do ludzi w Poroninie, ale czekał na część Chochołowianów – bo sam był” .
 Ks. Michał Janiczak, wikariusz w Szaflarach, uzbroiwszy się w dubeltówkę i dwa pistolety zdołał w obu karczmach w Białym Dunajcu zwerbować kilkudziesięciu chłopów. Zamierzali oni uderzyć na komorę skarbową w Poroninie i połączyć się z ks. Michałem Głowackim. Ks. Michał Kalisiewicz, proboszcz w Szaflarach i przełożony ks. Janiczaka, dwa dni później tak opisał to wydarzenie w doniesieniu do komisarza cyrkularnego Franciszka Marescha:
  „Urgens Urgens urgensissime

Jaśnie Wielmożny Panie Komisarzu Cyrkularny!

Niesłychaną i niepraktykowaną zbrodnie przeciw Nayiasnieyszemu Monarsze mam donieść. Oto przybył do mnie dnia dzisiejszego chłop z Donayca białego, Bartek Kubina, żonaty, z pod Numeru 104. Oświadczył w przytomności X. Macieja Lipczyńskiego i X. N. Ciołkosza wikarego z Donayca czarnego: Podczas  naywiększey trwogi gdzie wszyscy wieczorną godziną nieopisaną boiaźnią przejęci byliśmy. Wtenczas Michał Janiczak krokiem szypkiem [sic!] pobiegł piechotą w nocy na Donajec biały, tam wstępując do pierwszej karczmy wywołał pewną ilość chłopstwa potem do drugiey – i uzbierał ich do 40  mówiąc im: ‘póydziecie ze mną na Poronin, odbierzemy gwery strażnikom’. Wprawił w poruszenie i niespokojność całą wieś. A gdy tam chłopi śli juz byli niedaleko Mostu Cudzichowego, mówią ci chłopcy: ‘gdzie my to póydziemy’. Rozbiegli się a sam w górę do Zebu uciekł. Wielka mnogość ludzi to w Donajca wina [sic!], a Maciey Cypała był zniem przy Moście. To piszę tak prawdę iak Bóg w niebie, proszę o nayprędsze urządzenie.

Szaflary d. 23-o
X[.] Mich[.] Kalisiewicz
Pleb[.] Szaflarski pisał
Własno ręcznie

N.B. Kazanie miał mieć w karczmie, i miał przy sobie fuzyą i dwa pistolety. Co do moiey osoby aby został sekret, bardzo i bardzo upraszam” .

Powyższy donos celowo zacytowaliśmy w całości, gdyż rzuca nam pewne światło na okoliczności niepowodzenia akcji powstańczej w Poroninie. Rozpierzchnięcie się oddziału dowodzonego przez ks. Janiczaka spowodowało zapewne załamanie się planu wywołania powstania w Poroninie i przyjęcia przez ks. Głowackiego wyczekującego stanowiska.
Dostępne nam obecnie dokumenty – łącznie z zeznaniami ks. Głowackiego, które ze zrozumiałych względów nie oddają prawdy o tym co zdarzyło się wówczas w Poroninie – nie pozwalają na ostateczne wyjaśnienie  wydarzeń w rejonie Szaflary - Biały Dunajec – Poronin - Zakopane. Z meldunku Franza Cheyna wynika, że ks. Janiczak pojawił się w nocy na Plebanii w Poroninie „z wieloma uzbrojonymi w pałki i kosy rolnikami, jednak nie miał się ukazać w pokojach mieszkalnych duchownych w Poroninie, lecz sam miał odesłać większość rolników na obrady z poronińskim duchownym”. Następnie Cheym informuje, że ks. Głowacki i ks. Janiczak nie znaleźli „posłuchu dla rewolucyjnych zamiarów” . Według zaś Mieczysława J. Adamczyka wynika na to, że ks. Głowacki, uprzedziwszy chłopów o terminie wybuchu powstania, polecił im oczekiwać na sygnał zbiórki. Niepokoiło go „niespodziewane pojawienie się we wsi oddziału uzbrojonej straży granicznej”. Nie chciał doprowadzić do walki z nią już w momencie formowania się grupy powstańczej, co mogłoby ujemnie zaważyć na losach powstania w tym rejonie. Gdy nadciągnął do Białego Dunajca oddział ks. Janiczaka zbiegli się poronińscy chłopi do swojego wikarego z zapytaniem, co mają robić. Głowacki nie będąc przekonanym, czy rzeczywiście chodzi o oddział powstańczy, nakazał zachować spokój i czekać na wyjaśnienie się sytuacji. Nastąpiła ponoć krótka potyczka oddziału ks. Janiczaka ze strażą skarbową, w wyniku której miał uledz rozproszeniu oddział szaflarsko-dunajecki, przy biernej postawie poronińskich chłopów. Po klęsce Janiczaka Głowacki rezygnuje ze wszczynania powstania, z uwagi na obecność w wiosce wojska oraz zmobilizowanych urlopników i oficjalistów dworskich .
Wygląda jednak na to, że nie doszło do żadnej potyczki, gdyż nie wspomina o niej ani w swym donosie ks. Michał Kalisiewicz, ani Franz Cheyn składający meldunek o sytuacji w Poroninie. Ks. Kalisiewicz donosił, że oddział ks. Janiczaka uległ rozproszeniu na Moście Cudzichowym. Józef Wawel-Louis na podstawie wiedeńskich akt sądowych zapisał, że „jak przyszli na most w Poroninie, wszystko uciekło. X. Sam został i uciekł do Węgier” . Franz Cheyn melduje o tym, ze księża Głowacki i Janiczak nie zostali wysłuchani przez zgromadzonych chłopów, „na co wypowiadający się z największą złością wikary [ks. M. Janiczak] miał podjąć drogę na saniach, które wypożyczyć miał we wsi Biały Dunajec, przez granicę do Węgier, a nawet przez Białkę” . Lapidarnie zaistniałą sytuacje opisał Jan Reychman: „Górale, którzy z Poronina mieli iść do powstania, porzucili broń i uciekli” .
Akcja powstańcza zakończyła się niepowodzeniem również na terenie Zakopanego, gdzie kilka dni wcześniej, 19 lutego, przebywał ks. Jan Makuch (wg zeznań procesowych we Lwowie, miał mu towarzyszyć ks. M. Głowacki) u Tetmajera. Inspiratorem wybuchu powstania miał tu być właśnie Tetmajer oraz Stokowski, ale w oczach zakopiańskich chłopów jako oficjaliści reprezentowali znienawidzone dominium zakopiańskie. Zabrakło im autorytetu Andrusikiewicza i ks. Kmietowicza, którzy pomagali im w konfliktach z dworem. Natomiast zakopiańscy chłopi za podobną pomoc darzyli zaufaniem Aleksandra Smólikowskiego, który był współpracownikiem policji austriackiej . „Gromady do Państwa Kościelisko należące przestrzeżone od tegoż Smólikowskiego listownie[...] do żadnego buntu nie należały, ani się nikomu uwieść nie dały” .

19:43, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
5.3. Męczennik sprawy narodowej

5. 3.  MĘCZENNIK  

SPRAWY   NARODOWEJ


5. 3. 1. UPADEK   POWSTANIA  

CHOCHOŁOWSKIEGO

 O powstaniu chochołowskim pisano wiele , dlatego w tym miejscu dokonamy jedynie pobieżnego przeglądu wydarzeń. Dnia 21 lutego 1846 roku wieczorem chochołowianie kierowani przez organistę Jana Kantego Andrusikiewicza i ks. Józefa Leopolda Kmietowicza uderzyli na posterunek straży granicznej w Suchej Horze. W niedzielę 22 lutego 1846 roku ks. Kmietowicz, na sumie odprawionej przez ks. A. Sutorskiego, wygłosił płomienne kazanie proklamujące wybuch powstania w całej Polsce. Górale z Chochołowa i okolicznych wiosek sformułowali około 300-osobowy oddział powstańczy. Przeciwko powstańcom zwrócili się jednak podburzeni przez władze austriackie chłopi z Czarnego Dunajca. Ta potyczka zakończyła się pomyślnie – odparto napastników. Jednak nadejście silniejszych oddziałów austriackich powoduje w dniu 23 lutego poddanie się powstańców.
 Ks. Michał Głowacki do końca wiernie sprawował swoje obowiązki kapłańskie. W sobotę, 21 lutego, pobłogosławił dwa związki małżeńskie. Także w niedzielę normalnie duszpasterzuje. Przesłuchiwany kilka dni później zeznał, że „22. Lutego przyszła jakaś kobieta z Zakopanego Chochołowskiego [...], dała na mszę św., żeby nas Bóg od wszystkiego złego zachował i opowiadała, że organistę i Xiędza w Chochołowie zabili, także inni ludzie w kościele mówili o nieszczęściach, które się już w okolicy zdarzyły” . O tym jak zachowywał się tego dnia ks. Głowacki, i o czym mówił w czasie kazania, źródła milczą.
 Wieści o śmierci chochołowskich przywódców były oczywiście przesadzone. Zostali oni ranni, a następnie aresztowani i uwięzieni w Nowym Targu, gdzie w niedługim czasie dołączył do nich również ks. Michał Głowacki.

19:40, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
5.3.2. Uwięzienie i smierć

5. 3. 2. UWIĘZIENIE   I   ŚMIERĆ

 Dnia 23 grudnia 1845 roku, jak wspominaliśmy, komisarz cyrkularny Franciszek Maresch zwołał wójtów z terenu Podhala na naradę do Nowego Targu. Napominał ich aby mu byli wierni, a „każdego, ktoby ich namawiał przeciw cesarzowi, niechby był ksiądz [podkreślenie moje – W.J.K.], pan, sędzia lub ktokolwiek aby zaraz, związawszy, do cyrkułu odstawili, obiecując po 20 złr za każdego schwytanego” . W tej materii wykazał pewną aktywność poroniński wójt, który w nocy 25 lutego 1846 roku dostarczył ks. Michałowi Głowackiemu nakaz sędziego Szaflarskiego, aby pod strażą do magistratu w Nowym Targu się stawił .
 W „Kronice Parafii Poronińskiej” czytamy, iż ks. Głowacki „również zawikłany do spisku, po nieudałem powstaniu z rozkazu Rządu przez chłopów, parafian, a mianowicie wóyta Poronińsiego Józefa Majerczyka (Dubca) dnia 21 lutego 1846 [sic!]  w nocy na wikaryówce internowany, następnego dnia pod strażą tegoż wóyta do urzędu w Nowym Tagu odstawiony został” .
 W dniu 25 lutego w Poroninie przez wójta również został aresztowany Aleksander Dobosz, który w powstaniu chochołowskim zgromadził około 40 uzbrojonych chłopów z Dzianisza, a po jego upadku schronił się w Zubsuchem .
 Przywódcy powstania chochołowskiego oraz ks. M. Głowacki zostali w Nowym Targu uwięzieni i poddani śledztwu. Na drugi dzień przeżywają chwile grozy, ale i zarazem nadziei, gdy w okolicach Nowego Targu przemieszczał się tajemniczy oddział. Austriacy wpadli w popłoch. Wspominał o tym uczestnik powstania w Chochołowie i nowotarski więzień, kowal Jan Zych (ten sam, który w dniu 21 lutego zawiózł ks. Kmietowicza do ks. Głowackiego) w liście do syna Jana Kantego Andrusikiewicza: „my po cięskiéj biédzie ięceli na ziemi, skoro w drugi dzień sła banda rabusiów od Msaney na Rapkę i na Rab…ę i na Pinioskowice i przyśli aze do Obrocney i były takie mowy ze to byli nasi Poloci, jak przydą do Nowego Targu, to nos wypuscu i tak nas pokretowali wielkie palce spagatami w tyle zawiązali i w kolanach postrąkami jeden do drugiego w taką karyię, było nas 8-śmi w kółko powiązanych i strazników telo było, a to jak byli by się przekopali do Nowego Targu, toby nas wypuścieli, bo myśleli ze nasi Polocy [...]”. Komisarz cyrkularny Franciszek Maresch był przekonany o związku tego oddziału z powstaniem chochołowskim. Spanikowani Austriacy rozebrali nawet most na Czarnym Dunajcu, niedaleko kościółka św. Anny, „ale rabusie z Obrocney myśleli iść na Szaflary bez Ludzimierz” .
 Ks. Michał Głowacki jako podejrzany o zdradę główną został w dniu 3 marca 1846 roku w nowotarskim magistracie poddany sumarycznemu przesłuchaniu. Jego zeznania są mętne. Nie ujawnia nic poza to, co już skądinąd wiadomo o Andrusikiewiczu czy ks. Kmietowiczu. Działalność ks. Janiczaka kwituje słowami: „potem dowiedziałem się, że X. Janiczak był pijany, że czasem błądzi (rozumu nie ma) i przeto ludzie go opuścili i do swoich chałup powrócili” . Zeznając na temat ks. Janiczaka, wie że mu nie zaszkodzi, bo ten uszedł na Węgry. O odezwie do ludu J. Goslara, którą dla potrzeb agitacji przerobił, mówił że jej treść jest mu nieznana, bo jej nie widział ani nie czytał. O swojej winie stwierdził: „ja choć miałem wiadomość, że się w kraju na rozruch zabiera, do żadnego spisku i buntu nie należałem i takowy nie wspierałem, moja wina mogłaby tylko być ta, że o tem rządowi nie doniosłem; lecz mnie jako xiędzowi nie należy być szpiegiem; urodzony pod rządem Austryackiem, chociaż jestem Polakiem, innego rządu nie życzyłem i do zamiarów demokratycznych nie mieszałem się” .
 W Nowym Targu w wiezieniu wraz z ks. Głowackim przebywał także Leonard Żuk-Skarszewski z Gródka pod Nowym Sączem. W czasie odsiadki w Nowym Targu, 27 kwietnia 1846 roku, została przesłana do gubernium lista księży zaangażowanych w przygotowanie i realizację powstania w lutym tegoż roku. Komisarz cyrkularny F. Maresch był pierwszym z urzędników, który złożył tego typu raport .
 Po dwóch miesiącach przebywania w Nowym Targu więźniów przewieziono do Nowego Sącza. „Zawieźli nas pod zamek – wspomina Jan Zych – tam nie było mieysca, wrócieli nas zydowską ulicą. Żydzi taką charmią za nami lecieli, a tak się nawydrzeźniali, tak grozieli, tak pokazowali iako naz będą wiesac i zawieźli naz tam, gdzie był śpital. Było to juz po zachodzie słońca i wleźliśmy na kurytarz, były drzwi otwarte do piwnice i mówi ten przełozony: pakuy psia krew na góre i ten niescęśliwy każdego postusił, tak my lecieli po schodach kamiennych. Bóg naz zachował, że który nie ostrzepali głowy na schodach” . Zaś Jan Kanty Andrusikiewicz w liście do swego brata, Wojciecha, pisał: „W Nowymtargu zwolniono swą srogość, ale za to znowu w Sączu, wszystkich – jak nas widziałeś, bez wyjątku, księży, odzierano do koszuli z sukien, bito po twarzy, targano za włosy, szturchano [...], poczem w koszulach tylko – wpychano na głowę do piwnicy i kijem – po tazu każdy dostał w zepchnięciu” .
 Jednym z potraktowanych w ten sposób był ks. Michał Głowacki. Kronikarz parafii poronińskiej zapisał, że został on z Nowego Targu przewieziony do Nowego Sącza, gdzie „padł ofiarą ówczesnej biurokracyi. Zstępując bowiem po wschodach do piwnicy zaimprowizowanej na więzienie polityczne, pchnięty z tyłu przez nieludzkiego policmajstra upadł na piersi a ztąd [sic!] choroba i śmierć dnia 24 maja 1846” . Owym „nieludzkim policmajstrem” był osławiony oprawca nowosądeckiej kaźni, rewizor policji, Piskozub. Więźniowie nazywali go „ohydnym zwierzem”, „potworem bez serca”, który „wszelkie kwalifikacje miał na rakarza [hycla]” . Nikodem Gójski – więziony również w Nowym Sączu – wspomina, że od czasu do czasu „Piskozub groził temu lub owemu, że go do piwnicy poszle. Siedzieli tam wprawdzie ks. Kmietowicz, Andrusikiewicz, Chochołowianie i nasz Teofil Dreziński, lecz pomimo to baliśmy się tych piwnic, bo szczury i robactwo jadły żywcem umieszczonych tamże” . Jan Kanty Andrusikiewicz, we wstrząsającym opisie więzienia, dorzuca do tego jeszcze: bicie („rachowano nas w piwnicy po głowach”), terror psychiczny (siedzieli „w ciągłem oczekiwaniu nowych katuszy”), wszy, zimno, głód i wilgoć, której skutkami było puchniecie nóg, nieznośny ból rwający w kościach i ogniaty .
 Konającego w nowosądeckim szpitalu więziennym ks. Michała Głowackiego odwiedziła jego rodzona siostra – Aniela Hiacynta – która w ich rodzinnym miasteczku, Starym Sączu, była zakonnicą w klasztorze klarysek (zob. punkt 3.7.2. niniejszej pracy).
 W nowosądeckim więzieniu, obok chochołowskich bohaterów współwięźniami ks. M. Głowackiego byli m.in.: ks. Jan Chełmecki, Kolumb Borzęcki, Maciej i Teodor Bukowscy, Józef Głębocki, Florian Gostkowski, ks. Jan Makuch, Maksymilian Marszałkiewicz i Józef Zubrzycki.
 Koszta związane z pobytem księży w więzieniu pokrywane były z funduszu religijnego . Ale koszty leczenia musiał pokryć więzień lub jego rodzina, w wypadku ks. Głowackiego będą ściągane z masy spadkowej.
 Ks. Michał Głowacki 24 maja 1846 roku – jak pisał w liście do brata J.K. Andrusikiewicz – „zmarł wskutek ohydnego obejścia się z nami” . Inny nowosądecki więzień, naczelnik spisku w Sądeckim, Antoni Skąpski wspomina, że ks. Głowacki zmarł na wskutek wilgoci w trakcie kilkutygodniowego pobytu w piwnicach zamkowych . W piwnicy ks. Głowacki przebywał przez siedem tygodni i tam nabawił się puchliny wodnej. Gdy został umieszczony w szpitalu wojskowym „choć zdrowszy, niż w piwnicy – i nikt z jego postawy nie byłby wyczytał słabości, przed miesiącem przeczuwał, że umrze; a gdy mu jego przyjaciel naganiał bezzasadne obawianie się: - ‘Ja się śmierci nie boję’ – odpowiedział, -‘ ale wkrótce umrę, i to... w Sączu’. – Ostatnie słowa dobitnie wyrzekł; jakoż w trzecim dziesiątku miesiąca maja 1846  zakończył w szpitalu nowosądeckim (w koszarach). Godzien lepszego losu. Cześć jego popiołom! (N.B. Umarł w kajdanach)” – kończy swe wspomnienia Jan Kanty Andrusikiewicz .
 Pogrzeb ks. Michała Głowackiego odbył się dwa dni po jego śmierci, w dniu 26 maja 1846 roku o godzinie 8.oo rano, na miejscowym cmentarzu publicznym. Ostatniej drodze ks. Głowackiego towarzyszył ks. proboszcz Bartłomiej Janczy, u którego w latach 1831-1833 był wikariuszem, oraz „liczniejsze szlachcianki”, które „wyrażały swe współczucie” i domagały się otwarcia trumny. Starosta sądecki Karol Bochyński, swój raport do gubernium na temat pogrzebu „zmarłego zdrajcy stanu, ukaranego wikarego parafii Poronin Michała Głowackiego” kończy doniesieniem, że wśród szlachcianek „znajdowała się pani dworu z Brzany Górnej Zarzycka, która najbardziej się wzruszała, do powtórnego otwarcia trumny jednak nie doszło” .
 W takich okolicznościach zakończył życie i został pochowany jeden z kilkudziesięciu księży, którzy byli zaangażowani w wypadki 1846 roku na terenie diecezji tarnowskiej .

19:38, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Zakończenie

ZAKOŃCZENIE

Jak ocenić sylwetkę ks. Michała Stanisława Głowackiego jako folklorysty, katolickiego kapłana i organizatora powstania narodowego? Dotychczasowa historiografia zajmowała się przede wszystkim jego ostatnim okresem życia: agitacją przygotowującą powstanie, upadkiem wolnościowego zrywu i męczeńską śmiercią w więzieniu austriackim. Oceny w niej zawarte z uwagi na tragiczny epilog życia ks. Głowackiego w nowosądeckiej kaźni są pochlebne. Są to oceny słuszne.
Omówione w niniejszej pracy życie i działalność ks. Michała Głowackiego nie posiadały dotychczas szerszego opracowania, a niewątpliwie na nie zasługiwały. W pracy starałem się przede wszystkim przedstawić dwa główne rysy jego biografii, działalność literacko-folklorystyczną i patriotyczną.
Specyfika Starego Sącza - małego miasteczka, w którym upłynęło jego dzieciństwo i młodość - oraz romantyczno-niepodległościowa atmosfera stołecznego Lwowa w okresie jego studiów odegrały znaczną rolę w ukształtowaniu jego osobowości. We lwowskim okresie jego życia poszukano natchnień i inspiracji rozległych form jego działalności literacko-folklorystyznej: tworzenia poezji, zbierania polskich  i ukraińskich pieśni ludowych, zapisywania podań i legend, sentymentalnego panslawizmu, bibliofilstwa. Następnie udało się dostrzec piętno tej działalności wywarte na jego pracy duszpasterskiej. W końcu dokonano przeglądu i periodyzacji jego działalności w ruchu spiskowym i powstańczym, zakończonej tragiczną śmiercią.
W ciągu półtora wieku, które minęło od śmierci ks. Michała Głowackiego, wciąż żywa jest o nim pamięć. Jego postać była przypominana w Poroninie w okolicznościowych kazaniach, szczególnie w czasie uroczystości milenijnych połączonych z 120. rocznicą powstania chochołowskiego (1966) i w czasie Mszy św. za Ojczyznę w 140. rocznicę tegoż powstania (1986). Postać tego kapłana wciąż wywiera wpływ na górali dzięki temu, iż Władysław Orkan postawił go obok ks. Józefa L. Kmietowicza, jako wzór kapłana. Obaj ci kapłani zostali także umieszczeni w szczególnej modlitwie Podhalan, jaką jest Litania Podhalańska.
Legendę ks. Głowackiego próbowano w ciemnych latach pięćdziesiątych XX wieku wykorzystać do celów odległych od jego koncepcji ludu i narodu. Dzisiaj, z perspektywy czasu, możemy mówić o jego niedoszłej „kanonizacji” w latach stalinowskich. Czyniono zeń „bojownika postępu” i patrona tzw. księży patriotów. „Echo Krakowskie” nr 131 z 13 maja 1951 roku, zestawiło na tej samej stronie artykuł Mariana Tyrowicza pt. „Ks. Michał Głowacki „Świętopełk”” z informacją o krakowskim zjeździe księży przed Plebiscytem Pokoju (s. 4). Następny zaś numer tego pisma ogłosił wypowiedz M. Tyrowicza w ramach cyklu „Dlaczego biorę udział w Narodowym Plebiscycie [Po-koju]” (s. 1). Miejmy nadzieję, że w nadchodzących czasach postać tego kapłana nie będzie instrumentalnie traktowana.
W badaniach nad postacią ks. Głowackiego wykroczono poza grono opracowań i źródeł drukowanych - starano się głownie wykorzystać materialny archiwalne. Ich właściwe wykorzystanie natrafiło na dwie główne przeciwności, którymi była ich skromna ilość i niezupełna zgodność. Mimo to udało się przedstawić społeczną biografię ks. Głowackiego, nietypowej postaci pośród galicyjskiego duchowieństwa I połowy XIX wieku.
Postać Ks. Michała Głowackiego jest dziś spowita legendą. Stało się tak z autorem zapisu i interpretacji legendy o śpiących rycerzach w Tatrach, która jest jego największym wkładem w kulturę duchową narodu polskiego.

19:27, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3